hhhh

hhhh

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Rozdział 27

*** oczami Nathan'a ***
Kiedy wróciliśmy z Anią do domu zdziwiło mnie to, że nikogo tam nie było. Poszliśmy powoli na górę, tak żeby Ania się nie przewróciła. Musiałem teraz o nią dbać jak nigdy wcześniej. Potrzebowała tego. 
- Kochanie, musisz odpocząć. - powiedziałem, otwierając drzwi od naszego pokoju.
- Nie, Nathan. Nie muszę. Wszystko jest dobrze. Naprawdę. - nie wierzyłem jej. Musiała odpocząć. 
- Nie ma opcji, po tak męczącym dniu powinnaś odpocząć. Już, połóż się na łóżku. - objąłem ją i wolno położyłem na miękkim łóżku.
- Dziękuję. - musnęła delikatnie moje usta.
- Śpij skarbie. - pogłaskałem ją po głowie i wyszedłem. Postanowiłem pogadać z Jayem i dowiedzieć się, czy coś wymyślił w sprawie jego i Gośki. Wszedłem do jego pokoju i oniemiałem. Byli tam Tom, Siva, Max... oni pocieszali Jay'a. Kurwa, o co chodzi !? A sam Jay... płakał. Nie wiedziałem co mam zrobić. Tom spojrzał na mnie z ponurą miną. Swój wzrok zwróciłem na podłogę. Były tam potłuczone ramki i zniszczone zdjęcia. Jay nie zauważył, że byłem w jego pokoju. Podszedłem od tyłu łóżka do Sivy.
- Chłopaki, mogę z nim pogadać na osobności ?
- Pewnie. Jay, Nath chce z Tobą pogadać. - powiedział do Jay'a, a on nawet nie pokiwał głową. Żadnej odpowiedzi. Żadnego ruchu.
- Jay, co jest ? - spytałem, kiedy chłopaki już wyszli.
- Daj mi spokój. Chcę być sam. - poklepałem go po plecach.
- Stary, przecież jesteśmy braćmi. Powiedz, co się stało. Pomogę Ci. - chyba go wkurzyłem, bo zerwał się z łóżka i ledwo mnie uderzył.
- Nie ! Nikt nie może mi pomóc ! Rozumiesz ?! Daj-cie-mi-spo-kój ! Mam Ci to napisać, żebyś umiał to ogarnąć ?!
- Ej, nie krzycz tak, bo Ania śpi. - powiedziałem cicho, żeby go jakoś uspokoić.
- Jezu Nathan, przepraszam, ale... trudno jest się opanować, kiedy straciło się najważniejszą osobę w swoim życiu.
- Co Ty... jakbym tego nie wiedział. Chwila, Ty mówisz o...
- Tak, zerwałem z nią.
- Że co ? Przecież mówiłem, że to bez sensu. 
- No wiem, ale... nie miałem innego wyboru. - no chyba go pojebało ! Jak mógł zerwać z Gośką ? Tworzyli taką piękną parę... Muszę to naprawić.
- Nie rozumiem Cię stary... Zmieniłeś się. No cóż, jak zwykle ja muszę po Tobie sprzątać. - skierowałem się do wyjścia - Ogarnij się idioto, bo źle z tym skończysz. - piękne zakończenie i wychodzę. Miałem plan, żeby wrócić do siebie, ale Ania spała, so zszedłem do kuchni, żeby zrobić jakiś obiad. Przy blacie stał Tom i popijał kawę.
- Słuchaj stary, nie chciałem tego... - zacząłem. - Proszę, wybacz mi. To było silniejsze ode mnie. Ja... no, przepraszam. - chciałem już zakończyć ten spór, bo bałem się, że to odbije się na naszym zespole.
- Nic się przecież nie stało, każdy by się tak zachował na Twoim miejscu. Pamiętaj, nie żywię do Ciebie żadnej urazy. - przytulił mnie, klepnął kilka razy po plecach i podszedł do drzwi wyjściowych. - Idę z Gabi do kina. - posłałem mu uśmiech i zabrałem się za przygotowanie obiadu. Zajrzałem do lodówki. Zajebiście, nic nie ma. Tylko kilka jajek i resztka zepsutej musztardy. Z tego raczej zrobię jakąś papkę dla babci. Hmm, co by tu... Nie pójdę na zakupy, bo sklep troszkę dalej od nas. Wiem, zamówię kilka rzeczy przez neta. Poszedłem do mojego pokoju, gdzie był laptop. Lekko uchyliłem drzwi i wszedłem do środka. Spojrzałem na łóżko. Aww, Ania tak słodko spała. Dobra, Sykes ogarnij dupę, cza znaleźć laptopa. Kątem oka zauważyłem, że leżał na szafie. Kurwa, co on tam robił to nawet tego wiedzieć nie chcę. Ta, wszystko fajnie, tylko jak ja go stamtąd ściągnę? Za niski jestem, ja pierdole. Wziąłem krzesło i stanąłem na nim. Gdy ściągnąłem laptopa, z szafy spadło kilka książek. No zajebiście, obudziłem Anię. Szybko odłożyłem krzesło na miejsce, a laptopa położyłem na biurku. Podszedłem do łóżka.
- Skarbie, przepraszam. Chciałem tylko wziąć laptopa, bo muszę zrobić zakupy. Śpij jeszcze, przyjdę do ciebie później, obiecuję. - szepnąłem i pogłaskałem ją po głowie. Ona tylko się uśmiechnęła i odwróciła tyłem do mnie. Uff, poszła spać. Po cichu wyszedłem z laptopem w ręku. Usiadłem przy stole w kuchni i włączyłem go. Nie minęło piętnaście minut, a już wszystko kupiłem. Dostawa powinna zaraz przyjechać. Tymczasem ja ogarnąłem trochę kuchnię, bo kurwa jak chlew wyglądała. Akurat zadzwonił dzwonek do drzwi. Podbiegłem do nich, a po chwili już miałem wszystkie potrzebne produkty. Położyłem je na blacie, a resztę zbędnych schowałem. No to tak, wymyśliłem, żeby może jakiś makaron zrobić, tylko jaki... Hmm, może z brokułami? Albo szpinakiem? Tak, to dopiero była myśl. Makaron wrzuciłem do garnka, a z zamrażarki wyjąłem plastikowe pudełko, w którym był szpinak. Rozgrzałem patelnię i rozłożyłem na niej zielone "chwasty". Od razu wyjąłem czarne głębokie talerze, widelce, oraz kilka szklanek. Otworzyłem lodówkę i wyjąłem z niej jakiś sok, chyba jabłkowy, ale nie chciało mi się próbować. Naczynia rozłożyłem na drewnianym stole, do szklanek nalałem trochę soku. Makaron się ugotował, także musiałem go odcedzić. Szpinak też był już gotowy, so wrzuciłem go do dużej białej miski, a po chwili znalazł się tam również makaron. Starłem trochę sera, który po chwili też był w misce. Zmieszałem wszystko i położyłem miskę na stole. Włożyłem do niej dwie duże "łychy" i uśmiechnąłem się z dumą. Jam, Nathan Sykes przyrządził w tak krótkim czasie wyśmienity obiad. Dobra, teraz trzeba zwołać wszystkich do kuchni. Najpierw poszedłem po Sivę i Maxa, którzy już po chwili znajdowali się na dole. Potem pobiegłem do Jay'a. Wiem, że powinienem zostawić go samego, ale chyba musiał coś jeść, co nie? Zwłaszcza takie dobre danie, które sam przyrządziłem. Z lekkim wahaniem zszedł na dół. Została mi Ania. Cicho wszedłem do mojego pokoju, dalej spała. Podszedłem do łóżka i szepnąłem.
- Aniu, zrobiłem obiad. Przyjdziesz do nas? - otworzyła oczy i ziewnęła.
- Nathan, nie jestem głodna.
- Kotku, ale musisz coś zjeść. Jesteś osłabiona. - zaczesałem jej włosy za ucho.
- Nie muszę, naprawdę. Zaufaj mi, jest dobrze tak jak jest. - nie chciałem jej wierzyć, ale też wolałem nie wszczynać kolejnej awantury.
- No dobrze, ale i tak Ci trochę zostawię. - lekko się uśmiechnęła.
- Ok, potem zjem.
- Będziesz jeszcze spać?
- Wiesz, chyba nie... Pójdę do łazienki się odświeżyć. 
- Dobra, to do zobaczenia. - musnąłem jej usta i zszedłem na dół.
Chłopaki jedli w totalnej ciszy. Dziwiło mnie to, ale byłem tak głodny, że nie chciałem się tym wtedy zajmować. Pierwszy skończył Jay. Wstał, i już chciał odejść od nas, ale go zatrzymałem.
- Jay, czy mógłbyś z nami zostać? - Tom i Max również na niego spojrzeli. Odwrócił się w naszą stronę.
- A po co? Będziecie mnie pilnować, żebym znowu nie chciał popełnić samobójstwa?
- Stary, uspokój się, przecież wiesz, że chcemy dla Ciebie jak najlepiej... - odezwał się Max. 
- Chcemy Ci pomóc, nie rozumiesz tego? - spytałem.
- Chłopaki, słuchajcie. Nie jestem dzieckiem, żebyście musieli mnie pilnować. Mam swój rozum, nie potrzebuję niczyjej pomocy.
- Po tym, co zrobiłeś, wątpię, żebyś miał rozum. - dodał Tom. Jay ze smutkiem na niego spojrzał.
- Myślisz, że jest mi z tym łatwo? Myślisz, że tego chciałem?
- Jay posłuchaj, jeśli masz jakiś problem, to przecież możesz nam o tym powiedzieć. My Cię zrozumiemy, pomożemy Ci... - powiedziałem. Miałem przeczucie, że coś go dręczy. Ale nie ta cała sprawa z Gosią, coś innego. Musiałem się dowiedzieć co. Musiałem mu pomóc.
- No dobra... - rzekł i usiadł na swoim miejscu. - Kiedy miałem osiemnaście lat, zerwała ze mną dziewczyna. Byliśmy ze sobą całe dwa lata, myślałem że nasz związek może trwać wieki. Pomyliłem się... Rzuciła mnie z tego samego powodu, co ja rzuciłem Gosię. Zraniła mnie, nie mogłem w to uwierzyć. Tak dobrze nam się układało...


Podoba się ? Wiem, że nie xDDDD. 
Ale napisałam, wreszcie hyhyhy. ;)
Tak mnie naszło, że aż napisałam. Cud, zapiszcie to w kalendarzu. : D
Ja lecę, pa. c:

środa, 1 maja 2013

Rozdział 26

*** oczami Jay'a ***
To co powiedział mi Nathan totalnie nie miało sensu. Musiałem zerwać z Gosią. Przynajmniej na chwilę. Nie układało nam się od jakiegoś czasu. Kocham ją, ale musimy zrobić sobie przerwę. Nie chcę z nią zrywać na zawsze, nie mógłbym tego zrobić. Dobra, McGuinness, ogarnij się i zadzwoń do Gośki ! Niech moc Slasha będzie ze mną przez cały czas.
- Halo ? - mm, kocham ten jej głos. Trudno będzie mi się z nim rozstać, ale będę musiał jakoś wytrzymać.
- Gosia, możesz się teraz ze mną spotkać ? - byłem zdenerwowany. Bałem się, że ona to wyczuje.
- Pewnie, ale... Jay, coś się stało ? - no świetnie. Po prostu zajebiście. Mam przechlapane. A jeśli od razu pomyśli, że chcę z nią zerwać ? Co się wtedy stanie ? Ona może sobie zrobić krzywdę. Nie dopuszczę do tego. No, ale... ugh, Jay ! Wytrzymaj !
- Nie, nic tylko... to znaczy... w sumie to tak. Spotkajmy się pod pizzerią niedaleko Twojego domu.
- Okay, będę za 10 minut. - rozłączyłem się i ubrałem na siebie czarną bluzę z kapturem. Jeszcze tylko telefon do kieszeni i wyszedłem z domu. Pod pizzerię 5 minut - spoko. Zdążę jeszcze sobie moją przemowę wymyślić. Idę, idę. Kabum ! Kurwa, ona już tam stoi. Dobra, będę improwizował. Kiedy mnie zobaczyła, odwróciła wzrok od chodnika, uśmiechnęła się i mi pomachała.
- Hej. - odezwała się czule i cmoknęła mnie w policzek. I te pocałunki. Mmm, ale się rozmarzyłem. Nigdy ich nie zapomnę.
- Będę za nimi tęsknił. - jesus, ja to powiedziałem na głos ?! Kurwa. Co ja jej teraz powiem ?!
- Jay, za czym ? - coś muszę wydukać.
- Em... za... lokami... tak ? ... tak. Za lokami. Postanowiłem wyprostować włosy i je ściąć. - co ja kurwa gadam ?! Jay, nie żartuj. Powiedz jej prawdę. Zaboli ją to, wiem. Ale muszę to zrobić.
- Serio ? Hm... nigdy nie sądziłam, że mógłbyś coś takiego zrobić swoim ukochanym loczkom. - pogłaskała mnie po głowie. Ach... - Mówiłeś, że nigdy ich nie zetniesz, ani nic, a tu coś takiego, no podziwiam Cię... - no nie wytrzymałem !
- Gosia, musimy zerwać ! - nie chciałem słuchać jej histerii, ani płaczu, ani tego, że się tego nie spodziewała, że myślała, że ją kocham. Nie chciałem. Po prostu. Odszedłem stamtąd jak najszybciej. Ja ją kocham. Miałem zamiar wtedy jej wszystko wyjaśnić, ale to co tam powiedziałem złamało jej serce. Na pewno złamało. Nie uwierzyłaby mi w tą całą przerwę. Znienawidziła mnie. Na pewno. Przecież wcale tego nie chciałem ! Chciałem dać nam trochę czasu. Ja naprawdę ją kocham i chcę dla niej jak najlepiej. 
- Jay ! Czemu ?! - słyszałem jej krzyki. Nie mogłem być kimś takim dla osoby, którą tak mocno kocham. Dobra, odwróciłem się. Ale ona tylko upadła na kolana i płakała. Nic dziwnego, złamałem jej serce. Ale to tylko przerwa, nawet nie prawdziwe zerwanie. Żadna zdrada, nic z tych rzeczy. Nie zrobiłbym jej tego. A jednak, zraniłem ją. Pójdę się zabić. Nie chwila, na pierwszym miejscu wstawię uchlanie się w cztery banie. Dopiero potem samobójstwo. Gdy już wróciłem do domu, pobiegłem do swojego burdelu i zamknąłem drzwi na wszystkie spusty. Nikt nie powinien mi wtedy przeszkadzać. Kurwa, łzy się polały. Nie Gosi, moje. Wrażliwy jestem, ona również. Nie można było jej zranić. A ja to zrobiłem. Zbyt często przeze mnie cierpiała. Ostatnio pomyślała, że się z nią nudzę, że ją zdradzam, a ja jej piosenkę zaśpiewałem i mi wybaczyła. Poczuła się szczęśliwa. Ja pierdole, co się ze mną dzieje. Nigdy taki nie byłem. Nie zraniłbym kogoś, na kim mi strasznie zależy. A na Gosi mi w chuj zależało. Muszę to jakoś odkręcić. Tylko jak ? Ona nie będzie chciała ze mną gadać. Nic nie wymyślę. Nigdy mi nie wybaczy. Nigdy już ze mną nie będzie. Nigdy nie będę już jej chłopakiem. Tylko wrogiem. Kimś, kogo nienawidzi. To takie okropne. Jośka nie przetrwa. To było gdzieś na początku czerwca. Lekcja gitary w szkole muzycznej. Kiedy tylko zaczęliśmy śpiewać, kiedy tylko na nią spojrzałem... Wiedziałem, że ona do końca życia będzie moja. A tu proszę, debilizm się u mnie uaktywnił i dziękuję, do widzenia. Boże... co za idiota. Olać alkohol, idę się zabić. Nie mam innego wyjścia. Ciekawe, czy reszta chłopaków jest w domu. Nathan to tam za Anką pobiegł i raczej jeszcze nie wrócił. Zostali mi Max, Tom i Siva. Pewnie każdy siedzi u siebie. Więc nikt mi w niczym nie przeszkodzi. Zszedłem szybko do kuchni. Grzebałem w szufladach, nigdzie nie mogłem ich znaleźć. Chwila, może są w szafce na leki. No tak, tabletki nasenne chyba są tabletkami, tak ?! A tabletki to leki. Ja pierdole, przez to wszystko bardziej zgłupiałem. Dobra, wyrzuciłem z szafki wszystkie pudełka na kuchenny blat. Bandaże, aspiryna, woda utleniona, spirytus... To nie to. No gdzie one są ?! Dobra, znalazłem. Jedną czy dwie ? Chuj z tym, biorę całą paczkę. Schowałem wszystko do szafki, żeby się chłopaki nie skapnęli jakby tu weszli. Dobra, biorę i do pokoju. Szybko rzuciłem tabletki na łóżko. Zamknąłem drzwi. Podszedłem do łóżka. Kurwa, nie zakluczyłem drzwi. A kij z tym, jak już umrę, to się jakimiś jebanymi drzwiami przejmować nie będę. Usiadłem na łóżku. Wyjąłem z kieszeni komórkę. Spojrzałem na tapetę. Widniało na niej zdjęcie Gosi ze mną. Mówili, że jesteśmy śliczną parą. Niezwykle dobraną. Sorki, byliśmy. Śliczną parą. Niezwykle dobraną. Tsa, a teraz ja to wszystko spieprzyłem. Co chwila spoglądałem na zdjęcie, co chwila na pudełko tabletek. I tak na zmianę. Nie chciałem się zabijać. Chciałem jeszcze żyć i wszystko wyjaśnić. Ale wiedziałem, że Gosia mi nie uwierzy i sama sobie coś zrobi. Nadal ją kochałem, a skoro nie mogłem nic z tym zrobić, to pewnie miało tak być. Przecież i tak w końcu kiedyś byśmy zerwali. Na przykład, ona ze mną. Poczułaby, że nadszedł ten czas. Najgorsze uczucie w moim życiu. Jeszcze raz spojrzałem na telefon. Uśmiechnąłem się lekko.
- Kocham Cię skarbie... - po policzku spłynęła mi ostatnia łza w moim życiu. - ... i przepraszam. - spadła ona na ekran telefonu. Delikatnie odłożyłem telefon na łóżko tak, aby łza nadal tam pozostała. Chciałem, aby wszyscy wiedzieli, że popełniłem wielki błąd i bardzo, ale to bardzo tego żałuję. Otworzyłem opakowanie i wysypałem na rękę kilka tabletek. Obróciłem każdą palcami. Dobra, Jay. Weź się w garść i zrób to. Okay, pierwsza do ust. Połknąłem. Nie było tak źle. Wziąłem resztę z opakowania i połknąłem wszystkie naraz. Dobra, na razie wszystko jest okay. Wstałem na chwilę z łóżka, ale już po sekundzie poczułem dziwny ucisk w sercu, a potem zawrót głowy i upadłem na podłogę. Kiedy spadałem, chyba w coś uderzyłem, bo razem ze mną spadło coś jeszcze. Miałem nadzieję, że to nie załzawiony telefon. Chwila, to było coś ze szkła, bo się roztłukło. Hm, przed łóżkiem była mała komoda, na której leżała szklana ramka na 5 zdjęć. Na jednym byłem ja sam, na drugim sama Gosia, na trzecim ja z Gosią, na czwartym ja z chłopakami, a na ostatnim wszyscy razem wzięci, czyli my razem z dziewczynami. Rozpieprzyłem nasze wspomnienia. Jestem beznadziejny. Sądziłem, że już nie żyłem, ale nie... hm, minęła chyba godzina... tak myślę. A obudziłem się w pokoju, a nade mną Max, Siva i Tom.
- Chwila, chyba się budzi. - szepnął mulat.
- To ja wciąż żyję ? Kurwa. - próbowałem się podnieść, ale nie pozwalał mi potworny ból głowy. Dobra, musiałem się podnieść. Jakiś jebany ból głowy nie przeszkodzi mi w samobójstwie.
- Jay, uspokój się. Zaraz dzwonię po karetkę. - Max, pojebało Cię ?! Żadnych karetek !
- Nie ! Nie chcę żadnych karetek ! Żadnych jebanych lekarzy ! - przez tą wściekłość łeb zaczął mi walić coraz mocniej, ale wstałem. Po powstaniu zakręciło mi się w głowie, ale po krótkiej chwili odzyskałem równowagę.
- Dajcie mi jakąś żyletkę. - no znowu, powiedziałem to na głos. A chciałem, żeby to pozostało w moich myślach. Ale ten cholerny ból nie dawał mi myśleć.
- Że co ? Jay, nie mamy żadnych żyletek. Nie pozwolimy Ci tego zrobić. - dobra, jak chcecie. Wymyślę coś innego, ale jak już się ogarniecie. Usiadłem powoli na łóżko i wziąłem do ręki telefon. Otarłem łzę, która nadal tam była. Wow, przetrwała aż godzinę. Brawo. Znowu. Tapeta. Gosia. Nie mogłem o niej zapomnieć. Jak tylko na nią patrzę, to od razu przypomina mi się ten jej płacz, krzyki, moja ucieczka i próba samobójcza. Mogę sobie takie rzeczy przypomnieć nawet przy tak okropnym bólu głowy. A jednak, jestem dziwny. Seev i Tom usiedli obok mnie, a Max stanął przede mną patrząc na podłogę. 
- Max, co jest ? - spytał Tom.
- To. - wskazał palcem na wyznaczony punkt jego obserwacji na podłodze. Spojrzałem tam. Nie wierzę. Miałem rację. Rzeczywiście spieprzyłem nasze wspomnienia. Kurwa, co ja zrobiłem. Wszystkie ramki stłuczone, a zdjęcia pogniecione. Widocznie chłopaki wchodząc tu niechcący na nie nadepnęli. Ale to nic, w porównaniu do tego, co ja zrobiłem. Ale kolejna próba samobójcza nie ma żadnego sensu. Wiem, że i tak mi się nie uda. Najwidoczniej ktoś chce, żebym nadal żył. Dla niego. Tej osoby. Lub kilku osób. Lub całego świata. No tak, fani mi na to nie pozwolą. Może właśnie dlatego tylko zemdlałem. 
- Boże... - załamałem się. Po raz kolejny. Twarz schowałem w dłoniach i po prostu się popłakałem. Zniszczyłem nasze wspomnienia. Zniszczyłem jedyny dowód na to, że kiedyś moje życie było inne. Dowód na to, że kiedyś byłem szczęśliwy. Dowód na to, że kiedyś wierzyłem w miłość od pierwszego wejrzenia. Dowód na to, że kiedyś żyłem marzeniami. Dowód na wszystko. Spieprzyłem wszystko.


Kobuszku masz ;3 ja Ci tam czekam na ślub :D
na szczęście Jay przeżył :3
ktoś się cieszy ? no wiem, wszyscy.
bez Jaya nie byłoby tych wszystkich odpałów.
oczywiście, cały rozdział pisany przy piosence, którą Kobusz niedawno poznała i polubiła ^^
sądzę, że ona bardzo mi pomogła w pisaniu rozdziału ;D
pasowała do dzisiejszego tematu nexta ;___;
komentujcie XD
papapapap

sobota, 27 kwietnia 2013

Rozdział 25

*** oczami Ani ***
Nie rozumiem, po jakiego chuja Nathan do mnie przychodził !? No dobra, kocham Go, a on kocha mnie, ale chciałam być sama ! Chciałam, żeby nikt mi nie przeszkadzał, a tu proszę... Nathan... w sumie, to jest dosyć słodki, kiedy się tak o mnie troszczy, ale coś za dużo tej słodkości. Wydaje mi się, że więcej się w naszym związku kłóciliśmy, niż kochaliśmy. Dobra, nie wracajmy już do tego tematu. Było, minęło... Ale cieszę się, że Nath teraz ze mną jest. Uwielbiam tak siedzieć w ciszy i tulić się do niego.
- Kochanie. - szepnęłam, a on spojrzał na mnie czule.
- Tak ?
- Może wrócimy już do domu ?
- A no tak, jasne. - uśmiechnął się i pomógł mi wstać. Kiedy się podniosłam, pocałowałam go namiętnie i ostatni raz mocno przytuliłam.
- Ooo, a to za co ?
- Za to, że po prostu jesteś.

*** oczami Gabryśki ***
- Nie byłoby problemu, gdybyś od razu poszedł do Nathan'a i mu to wszystko wytłumaczył, a teraz masz ! - krzyczałam na cały głos. Tom krążył po salonie i drapał się po głowie.
- Dobrze, przepraszam Gabi, ale nie dałem rady ! Jestem zbyt wrażliwy, żeby tak po prostu to zrobić.
- Ty ? Wrażliwy ? - wybuchłam ironicznym śmiechem. - Tom, nie rób sobie jaj. Przez Ciebie, Ania i po części Nathan, ale... nie, co ja gadam !? Oni mogą sobie zrobić krzywdę ! Mogą się zabić ! Leć po nich ! Już ! - warknęłam, a on patrząc na mnie z niedowierzaniem posmutniał, ale po chwili jego twarz wydawała się być poważna i wybiegł z domu.
- Ja pierdole. - co za burdel. Jakby się u nas same dziwki zalęgły. 
- Są już ? - wyjrzał zza drzwi Max.
- Nie. - odpowiedziałam cicho.
- Trzymasz się jakoś ? - usiadł obok mnie i objął lekko ramieniem.
- Nie.
- Na każde moje pytanie będziesz teraz odpowiadać 'nie' ?
- N... to znaczy... No przepraszam, ale boję się o nich.
- Gaba, strach nie może teraz nami rządzić. No chodź tu. - przytulił mnie mocno. Z jednej strony było mi bardzo miło - potrzebowałam tego wtedy - a z drugiej strony przez to całe zamieszanie w duszy oskarżałam siebie o zdradę.
- Max... nie. - rozpłakałam się. Kurwa, co ja robię !? Muszę się ogarnąć. Chyba wrócę do palenia. Tak. To najlepsze wyjście. Tak załatwię wszystkie swoje problemy. (Sora, że nie napisałam przy niej, że paliła, ale... ee tam XD) 
- Przecież do niczego Cię nie zmuszam. - tsa, obraził się. Fuck. Dobra, załatwię to potem. Muszę zapalić ! Wybiegłam z domu i po kilku minutach znalazłam się u siebie. Chwila, pasowałoby napisać Tomowi, że wróciłam. Hmm, tylko jak mu tu nakłamać, żeby się nie martwił za bardzo. Wiem ! Jesus, gdzie moja komórka !? A no fajnie, cały ten czas w domu była. Tylko gdzie ?! Pewnie, w sypialni. Pobiegłam do niej no i allelujah ! Znalazłam. Jedna kreska - bateria bitch. Nie chce mi się ładować. To przecież tylko jeden pierdolony sms.
,, Hej Tom. Źle się poczułam i wróciłam do siebie. Nie martw się. Powodzenia w poszukiwaniach. Pamiętaj, liczę na Ciebie. :* "
No i zajebiście. Idę do sklepu po fajki. Pasowałoby się przebrać. Bo w miniówie to chyba po fajki nie pójdę, co nie ? No właśnie. Too... SZAFA ! Trzeba z niej coś wygrzebać. O ! Mam : 

Idealnie ! Jeszcze tylko kłos i mogę iść. Załatwione.
Wyruszyłam. Do sklepu 10 minut. Przynajmniej schudnę po drodze. Ale pewnie coś słodkiego kupię. Kasy w chuj mam. Pieprzyć kalorie !
A w głowie sobie nuciłam Black Sabbath - Sweet Leaf.
Fajne, co nie ? No wiem, ja słucham tylko metalu i rocka. A nie, łan hujekszyn, Justyna Zjeber itp. Ale TW nie pogardzę. Oni to piosenki boskie mają. ♥
Doszłam już ! (bez skojarzeń XD)
Ale mało ludzi. To tak, do koszyka : jajka, masło, 2 paczki krówek, popcorn (oczywiście słodki), chrupki kukurydziane, pomidory, ogórki kiszone, mleko, soki - jabłkowy i bananowy, czekolada mleczna, papierosy i gumy miętowe.
Pozdrawiam biczees XD
Zapłaciłam, zapakowałam, do widzenia. Wróciłam, wpierdoliłam wszystko do szafek, lodówek i wgl. Ogarnęłam kuchnię i salon, bo jakieś 2 chujnie tam były.
Papierosy ! Są ! Na taras marsz !
A chwila, telefon ze sobą muszę wziąć, bo jeszcze ktoś zadzwoni i będzie jazda. Już mam i wracam na taras. Zapalniczka i papieros w dłoń ! Załatwione ! Lekki ogień błysnął i przybliżyłam go do końcówki papierosa. Pociągnęłam raz, dwa, trzy... Taak, tego było mi trzeba.
Ooo, ktoś dzwoni. Fajnie, Gośka. Dawno z nią nie gadałam. Czas na fazę. Tak, najczęściej z nią miałam te wszystkie 'podniety'.
- Szucham ?
- Gabi, to... to nie żarty. Dzisiaj zero fazy. - że co !? Chwila, ten głos... ona płakała !
- Gośka... co jest ? - to na serio nie były żarty.
- Ja... i on... no... Jay ze mną zerwał !
O kurwa... no tego to się już w ogóle nie spodziewałam...


Tamtararam ! ;D
Wiem, długo czekaliście, dlatego taki bonusik... Tak wiem.... Jośka forever . wiem, miało tak być. Ale innego bonusu nie wymyślę ! nie martwcie się.. Jośka powróci ;) to tylko tak na chwilę.
Dżejberd się musi połapać w tym burdelu xd
A... co do Nanki to... no wrócą przecież do domu :) nie bójcie się xd
Ach ta Gabi.. się za bardzo martwi ;_;
chyba ogarniacie wszystkie nazwy, co nie ?
jak nie, to już Wam wszystko mówię :
Nanka - Nathan i Anka
Jośka - Jay i Gośka
Mylwia - Max i Sylwia
Sironika - Siva i Weronika
Gom - Gabryśka i Tom
No więc... see you :3

piątek, 22 marca 2013

Rozdział 24

*** oczami Nathan'a ***
Jezu ! Gdzie ona jest !? Nie mogę jej nigdzie znaleźć !
Chwila, może do niej zadzwonię.. ? 
Pik, pik, pik... Fuck, no odbierz misiek !
- Halo ? - usłyszałem jej zapłakany głos.
- Aniu, proszę, powiedz, gdzie jesteś ? Martwię się o Ciebie.
- Ja, już więcej nie mogę. Nie chcę być już przyczyną waszych kłótni. Przeze mnie The Wanted może się rozpaść.
- Chyba żartujesz. Skarbie, powiedz gdzie jesteś. Proszę. - już prawie płakałem. A jeżeli coś sobie zrobi ? Boję się. ;__; TAK ! Ja, Nathan Sykes z The Wanted się boję. Takie zdziwko c' nie ?
- Nathan, nawet jeśli się tu pojawisz, to nie zmieni moich zamiarów. 
- Co !? Jakich zamiarów !? Anka, to nie żarty ! - w końcu musi mi powiedzieć !
- Na pewno nie ma mnie w moim mieszkaniu ! - na pewno tam jest.
- Zaraz będę. - rozłączyłem się i szybko pobiegłem do jej dawnego domu. Wow, dawno tam nie byłem. Ona też. To chyba jedyny powód, dla którego tam poszła. Fuck, nie mam klucza. Fuck, przecież ona tam kurwa siedzi debilu. Via.
- Ania ! Jesteś tu ? - krzyczałem na cały dom, kiedy już się tam pojawiłem. Zamknąłem drzwi, bo może się jeszcze ktoś wkraść i mnie zabić. A co najwyżej, Anię. Muszę ją znaleźć.
- K..kto tam ? - Jezu, to ona ! Jej głos brzmiał, jakby była przerażona. Miała taki sam głos, kiedy pokazywała mi testy ciążowe. Się działo.
- Kochanie, to ja ! Nathan ! Gdzie jesteś ? - Bałem się o nią. Najzwyczajniej się o nią bałem. Zacząłem biegać po całym domu. W końcu zajrzałem do ostatniego pomieszczenia. Był to pokój, który przygotowywałem w tajemnicy dla naszego dziecka. Ukrywałem to przed nią od kilku dni. Przez tak małą ilość dni zdążyłem już pomalować ściany i sufit. Wcześniej był tam magazyn czy coś takiego. Zostały mi tylko meble. Zamówiłem je już i czekam na dostawę. Wchodzę. Nie ma jej w pokoju, ale z tego pokoju było wyjście na taras. Postanowiłem tam zajrzeć.
- Tutaj. - usłyszałem jej piękny szept. Uwielbiałem, gdy tak cicho mruczała. Siedziała przy poręczy i płakała. Twarz miała schowaną w głębokim kapturze. I to mojej bluzy. Tak ślicznie w niej wyglądała.
- Ania... - uklęknąłem przed nią tak, że gdyby się podniosła to moglibyśmy patrzeć sobie w oczy.
- Po co tu przyszedłeś ? - o, no i podniosła głowę tak, że aż się stuknęliśmy. Uśmiechnęliśmy się do siebie.
- Pokonałbym nawet najtrudniejszą drogę, żeby być z Tobą. - szarpnęła mnie za koszulę i przyciągnęła mocno do siebie. Przykleiła się do mnie. Nie chciałem kończyć tego uścisku. Był czuły i niepowtarzalny. Potrzebowała wtedy mojej pomocy. A ja musiałem jej ją dostarczyć w pełnej wersji. 
Nie wiedziałem co mam jej powiedzieć. Może nawet nie musiałem nic mówić ? Tak. To było bardzo dobre rozwiązanie. Kiedy tak siedzieliśmy na tarasie wtuleni w siebie przekazywała mi swoje przekonania, że takie zwyczajne przytulenie jej wystarcza. To jej pomogło. Wiem, że nie zachowałem się jak palant, ale chciałem to naprawić. Nigdy już jej tak nie potraktuję i nigdy jej nie opuszczę. Nigdy już nie będzie przeze mnie cierpieć i obwiniać się za to wszystko. 
- Dziękuję Ci. - wyszeptała. No i znowu, kocham ! Postanowiłem na to nie odpowiadać. Smile wystarczał. Mój smile odpowiadał na każde pytanie. 


Minęła godzina. I kolejna.
- Nathan ? 
- Tak misiu ? - podniosła głowę z mojego ramienia.
- Dlaczego ukrywałeś przede mną pokój dla Jamesa ? - to ostatnie słowo jakoś tak szybciej i krócej wypowiedziała.
- To miała być niespo... chwila. Jamesa ? - zdziwiło mnie to. JAMES.
- Tak. Jamesa. - uśmiechnęła się jednym ze swoich najpiękniejszych uśmiechów.
- Chcesz powiedzieć, że... - chciałem, żeby specjalnie mi przerwała i dokończyła to zdanie moim ulubionym słowem. =)
- Tak...
James... zapamiętam to na zawsze.


No siema. ; D
Przerwa była. Zgadzam się *-*
Teraz ten next, to pisałam przez kilka dni, bo albo tu kumple, albo nauka, albo matka. Fuck you mother fucker. =)
Tak dodałam jako Nathanek. ; *
Ale taki krótszyy. ŻAL -.-
Jak chcecie, to komentujcie to gówno. xD
Ja spadam na krokietyy. Ee, co ja gadam. Już jadłam xxx
Nawet 2 ! Dziękuję za uwagę.
See ya ;3

czwartek, 28 lutego 2013

Rozdział 23

*** oczami Ani ***
Siedziałam tak w łazience i myślałam. O kurwa ! 
GŁODNA JESTEM !! ;D
Paczam w lustro. Wyglądam jak troool . :P o.O
Ale chuj mnie to. Wychodzę i do kuchni . Chciałam po drodze wejść do pokoju Nath'a , ale bałam się z spojrzeć mu w oczy , po tym co zrobiłam.... ;c Więc , kierunek : KICZEN  <33
Schodzę po schodach < troool > : D i jakieś głosy słyszę . Ę , o co kaman ? Max mi pisał esa , że idzie na siłownię , a ja go tam słyszę . o_____O Jay'a i Sivę też , a mieli iść na zakupy do galerii . A o Toma to się nie martwiłam , bo przecież nigdzie nie wychodził . Chwila, chwila.... GABAA ?!
Nie no , przegięcie . !
Wchodzę i nagle STOP !
Paczadła zwrócone na mnie i szok ;_;
- Tak wiem , wyglądam jak szop , ale zamknijcie te gęby bo wam muchy wskoczą. - wydukałam.
- Ania ..... co się stało ?! - o looool . jak Zajan Malik " vas happenin ?! " ŻAL -,- A to oczywiście było w specjalnym wydaniu Gabryśki XD
- Tom , nie mówiłeś jej ? - to było dziwne... Thomas zawsze mówił Gabryśce ... WSZYSTKO !
Nastała cisza... WOW ! Cisza ?! U nas niespotykane. ;D
- Parker , o czym miałeś mi powiedzieć ? - uuuuu , ciekawe jak się wytłumaczy ^^
- Ee... ja... - nie jąkaj mi się tu Thomas !
- To ja się zmywam. - powiedział Max i zwrócił się ku schodom , a za nim Seev i loczek , ale Gaba ich zatrzymała.
- Nie ! Nikt nigdzie nie idzie... - spojrzała prosto w oczy Toma. - Tom , dlaczego nic nie mówisz ? - znowu nie odpowiedział. OGAR ! -,- - Skarbie , odezwij się ! - potrząsała nim.
- Gabrysiu , przepraszam ! - wydarł się. Szacun *.* - Nie chciałem Ci mówić , bo nie chciałem obarczać Cię problemem wyłącznie Nathana i Ani. Proszę , wybacz mi ! - aż klęknął przed nią. Czemu Nath tak nie robił ? o.O
- Ale o czym ?! 
- To... - przerwałam mu.
- Dobra Thomas , ja już jej powiem. - i jeb =,= nie no , braciszka bym nie uderzyła ... Chyba że poduszką na piżama party & melanżyk oczywiście :D - Kończcie ten obiad , czy co tam robiliście , a ja pogadam z Gabrysią.
- Spoko. - odpowiedział i chłopaki wrócili do gotowania. Ja pociągnęłam Gabi za rękę i udałam się z nią do salonu.  - A i Anka ! - zawołał Parker. - Dzięki . - i smajl :3 Odwzajemniłam i usiadłam z Gabryśką na kanapie.
- Posłuchaj... - już miałam zaczynać swoją wstrząsającą historię , aż tu nagle na dół wparował wkurwiony Nathan.
- Anka ! - ups , chyba chodzi o mnie :D wstałam , a on aż podbiegł do mnie. - Wyjaśnij mi jedną rzecz. Dlaczego to Parkerowi powiedziałaś o swoich rodzicach , a mi nie ?! - chłopaki wyszli z kuchni i stanęli w salonie.
- Ej ! Nie drzyj się na nią ! - krzyknął Tom. - Ciesz się , że w ogóle komuś powiedziała ! 
- Taa , jasne. Mam się cieszyć , że to Tobie gada o tym , co działo się w jej życiu , a nie mnie ?! No to super , ale mam zaciesz ! Zaraz wykonam dla Ciebie Happy Dance !
- Nathan ! Uspokój się ! - krzyczałam przez płacz. Tak , oczywiście , że płakałam.
- Anka ! Kurwa mać ! Jak mogłaś mnie tak potraktować ?! - normalnie. ;/
- Przecież wiesz , że nie chcę , żebyś przeze mnie miała smutasa . Kocham Cię , ale... Jeżeli tak to odbierasz , to dziękuję bardzo . Nara . - palnęłam i wybiegłam z domu . Chciałam być wtedy sama. I nie , nie będę się znowu rzucać z mostu . Przestarzałe . Chciałam być po prostu sama.
*** oczami Nathan'a ***
- No i co kurwa zrobiłeś ?! - wydarł się na mnie Max.
- Ja pierdole , a Ty co byś zrobił ?! Nie rozumiesz ?! Anka to moja dziewczyna , a o swoich największych problemach mówi Parkerowi ! - no kurwa , wkurwiłem się . A to kurwa nieładnie . Już chciałem się na niego rzucić , ale użyłem swojego wyimaginowanego mózgu i zostałem na miejscu .
- Nathan , ogarnij dupę . Może nie chciała Cię obarczać swoimi sprawami . To dla niej naprawdę trudne . Nie dość , że ma kłopoty z rodziną , to jeszcze Ty jej robisz wyrzuty . Nie łatwo jest komuś opowiadać o tym najważniejszej osobie w swoim życiu . Może wolała się wygadać komuś , kto może ją zrozumieć . Przykro mi , że nie powiedziała tego Tobie , ale może pomyślała , że jak Ci o tym opowie , to z nią zerwiesz . - CO ?! Miałbym z nią zerwać ?! Ja ją kocham . ♥ Nie , nie mogę .
- Kurwa , co ja zrobiłem . Muszę ją znaleźć . - i wybiegłem pędem z domu. Biegłem i biegłem . Nigdzie jej nie było . Sprawdziłem jej wszystkie ulubione miejsca . Byłem nawet w szkole muzycznej , ale niestety . Most odpada . Nie jest taka głupia , żeby znowu chcieć się zabić . A może . Kompletnie nie wiedziałem co wtedy myśleć . Jestem po prostu debilem i tyle . Normalny chłopak nie zachowałby się tak . I wszystko jasne . Jestem idiotą ! AMEN .______.


No siema , siema . ;**
co tam u was . ?
mam opóźnienie , ale zadam kilka pytanek . :D
jak tam po Walentynkach i Tłustym Czwartku . ? ;#
dostałam 2 i zjadłam 5 . <3
dłuugo oczekiwany next . :D
Nars bejbuuu . :3

wtorek, 5 lutego 2013

The Versatile Blogger Award

Jezu, nie kminie tego, ale dobra. Nominujecie, to nie wasza wina. ;DD
Regulaminu mi się nie chce pisać. : > 
#LeniwaJa

 A więc.. thx za nominację od Lenkii . ♥ i od Natqa Sykes. ; **
Na fakty zaprasza Anka . Minęła 19:00 . a nie, 16:35 ^^

7 faktów o mnie. :
1. Kocham TW, 1D, JB, LM i Edka . ♥♥♥ xx
2. Nienawidzę selera, ani pietruszki. #FUUU . :/
3. Moje hobby to : śpiew, taniec i pisanie opowiadań . *,*
4. Moje życie to jeden wielki problem.
5. Słabo znoszę hejty . A fchuj ich jest.
6. Mam opinię : ,, Kozak w necie, pizda w świecie " : C
7. Trzymam się mimo różnych słów.


Dziękuję za uwagę, a no i jeszcze nominacje ode mnie. : 
1. http://cassieandnathan.blogspot.com/
2 . http://now-a-whispers-calling-me.blogspot.com/
3 . http://imaginy-thewanted.blogspot.com/
4 . http://imginy-the-wanted.blogspot.com/
5 . http://dagmarainathan.blogspot.com/

I chuj mnie obchodzi regulamin !
Spadam biczys ;*
Ave.

poniedziałek, 4 lutego 2013

Rozdział 22

*** oczami Nathan'a ***
Nie wiedziałem o co chodziło Ani, kiedy zapytałem ja o rodziców. Czemu nie chciała ze mną o nich rozmawiać ? Musiałem się tego jak najszybciej dowiedzieć. Jak wróciliśmy do domu, od razu chciałem ją o to zapytać, ale ona wyskoczyła z Jayem.
- Nath, idź pogadaj z Jayem. 
- A właśnie. Zapomniałbym o tym. Dzięki. - cmok w polika musi być XD I leeecę na górę . Osz kurwa, wyjebałem się na schodach  . ;/ Trochę przypał że przed Anią, ale z wdziękiem wstałem i udawałem, że nic się nie stało. Zapukałem przed wejściem do pokoju loczka i wszedłem.
- Hej stary. - nawet mi nie odpowiedział ! Żal -,- chyba rzeczywiście coś go gnębi .
- Co jest ? - zapytałem i usiadłem pod ścianą obok łóżka, na którym leżał.
- Nic. Po co tu przyszedłeś ? - eee, what ?!
- Kurwa, przecież widzę, że coś jest nie tak i przyszedłem, bo mój kumpel jest w potrzebie. - i smajl :-)
- Nie powiesz Ance ? - podniósł się. Coo ? Mojej Ani mam nie powiedzieć ? No dobra. :3
- Nie, obiecuję. No, co się stało ? - powtórzyłem.
- Słuchaj, dużo myślałem nad moim i Gosi związkiem i, doszedłem do wniosku, że powinniśmy zrobić sobie przerwę. - oy, to żeś mnie zaskoczył :o :o :o 
- Jay, nie żebym miał jakieś co do tego wątpliwości, bo nawet je mam, ale czy nie uważasz, że zerwanie z nią, po tym , co tu wczoraj odstawiłeś , jest dobrym pomysłem ? - moje wonty . ^^
- Myślałem o tym i wymyśliłem - chłopie, Ty to już kuźwa nie myśl ;p - że dobrze to zniesie. - WTF ?!?! Gośka ma coś dobrze znieść ?! Żal mi Cię chłopie . : D
- Nie sądzę, żeby dobrze to zniosła. Weź się jeszcze trochę zastanów. Znasz Gosię bardzo długo i powinieneś chyba wiedzieć, jaka jest.
- No wiem. Masz rację, przemyślę jeszcze to.
- Spoko. To ja spadam. - poklepałem go po ramieniu i wyszedłem z pokoju. Zanim zszedłem na dół zajrzałem jeszcze do swojego i zabrałem brudne naczynia . ;/ Nie może być bajzel, bo się Anka wkurwi. :p
Schodzę cicho po schodach, bo coś tam Anka gada z Tomem. What The Fuck ?!
- Ale nie mogę sobie nawet wyobrazić, co oni jej teraz robią... - nie czaję czegoś. Awwww *,* przytulił ją . Kocham GO. Eee, co ja gadam ? xD Jak się od siebie oderwali, to żem szklankę upuścił i paczadła na mnie o.O
- N..nathan ? - wymrukała Ania. Dobra, bulwers się pojawił i się ujawniłem.
- Tak ! Ja ! I nie mogę zrozumieć, dlaczego to Tomowi mówisz takie rzeczy, a nie mnie ! To chyba ja jestem Twoim chłopakiem co nie ?! - koniec bulwersu i pobiegłem do swojego pokoju. Stanąłem przy oknie i myślałem. Kurfa, ja jestem jej chłopakiem, a nie Tom, i to jemu to powiedziała ? Nie rozkminiam.
*** oczami Ani ***
- Wszystko w porządku? - byłam zszokowana . :/ Nie Thomas, nie jest wszystko w porządku ! : C 
- Nie, Tom. Nic nie jest w porządku. - powiedziałam i uciekłam na górę do łazienki.
Nie chciałam wtedy z nikim rozmawiać. Musiałam się porządnie wypłakać. TAG ;_;
Ii, przede wszystkim, musiałam to wszystko przemyśleć. Na pierwszym miejscu : ,, Dlaczego powiedziałam to Tomowi, a nie Nathanowi ? " On mnie za to znienawidził . Nie chcę tak. Kocha, Nejfana, a nie Toma. A może Toma ? NIEE ! Kocham Nathan'a . To Gabryśka kocha Toma, a on ją. Thomas to tylko mój braciiszek : ] Kocham go jak braciiiszka. XDD
*** oczami Toma ***
- Kurwa, mieszkam w domu wariatów. - powiedziałem. Nie no, na serio. Jeden ucieka, druga ucieka. Dobrze, że moja Gabiiś nie ucieka. Koocham ją. Anię też. Ale Anię jak siostrę ^.^ Cieszę się, że mi tak ufa i powiedziała o swojej rodzinie. Ale rzeczywiście mogła to powiedzieć Nathanowi. Przecież to jej chłopak. Ja też bym się wkurzył, jakby mi Gabi nie powiedziała o swojej rodzinie. Zaraz, zaraz . Booże, ja przecież nic nie wiem o jej rodzinie. No kurwa, fajny ze mnie chłopak ! Bluzę wdziewam i zapieprzam do Gabryśki oczywiście. To będzie trochę dziwne, że od tak się o to ją zapytam, ale muszę o niej wiedzieć takie rzeczy. Narazie znam tylko jej ulubione zajęcia, kolor, jedzenie i wgl. :DD 2 kroki i juuż jestem.
- Tom ? - taki szok ? -,-
- Gabi ? - bawimy się.
- Cześć. - rzuciła mi się na szyję normalnie. XD CMOK ! ;* Taki cmook. <33
- Wszystko u Ciebie ok ?
- Pewnie. Wejdziesz ? - ja mam wejść . Bzykanko się szykuuje ? : D
- No jasne, że wejdę . - zadziorny uśmieszek, obrocik na pięcie no i zajebiście. Do salonu. ^.^
- Too... - zaczęła.
- Too....?
- Może to zabrzmi dziwnie, ale , po co przyszedłeś  ? Nie, że mi to przeszkadza, możesz zawsze przychodzić.
- Wiem, wiem. Ale, musisz mi coś powiedzieć. 
- Słucham ?
- No więc... - kurfa, nie wiedziałem jak zacząć. - Opowiedz mi o swojej rodzinie. - tak walnąłem prosto z mostu -,- Wiem, pojebany jestem.
- Co ? 
- Noo, o rodzinie. Jestem Twoim chłopakiem, a nigdy mi jeszcze o tym nie opowiadałaś. Proszę, opowiedz. - słodkie oczka O.O jak u kotka ze Shreka *.*
- O rodzinie...Hmm.... rodzina jak rodzina. Mieliśmy wzloty i upadki. Zawsze trzymaliśmy się razem, dopóki ja nie wyjechałam. Rodzice się kochają, mój młodszy brat dobrze się uczy i nie ma żadnych problemów. Ja tylko czasami byłam takim wyrzutkiem, bo zachowywałam się jak popierdolona nastolatka, ale wszystko było dobrze i jest nadal. - uśmiechnęła się.
- Aa, czemu wyjechałaś do Londynu ? - takie pytanie również musiało się pojawić. Ale na razie , to dobrze się zaczęło.
- Zrozumiałam, że kiedyś i tak będę musiała wyjechać , nie koniecznie do Londynu, ale... przynajmniej tak wydawało mi się na początku. Myślałam, że rodzina będzie załamana, kiedy ich opuszczę, ale jednak... przyjęli tą wiadomość z uśmiechem na twarzy i od razu mi powiedzieli, że nawet kupili mi mieszkanie w Londynie. Byłam zdziwiona, ale nawet cieszyłam się, że tak to przyjęli. Gdyby byli załamani, pewnie zostałabym w Polsce i...
- I nie poznałabyś mnie. - CMOK ;*
- Tak. Ale prawdziwym powodem mojego wyjazdu była Ania. Jest moją przyjaciółką i chciałam jej pomóc. 
- Jesteś niesamowita. - przytuliłem ją. I tak... gdzieś ze 2 godziny tak siedzieliśmy wtuleni w siebie i rozmawialiśmy.
- Przyjdziesz dzisiaj do nas na obiad ? - spytałem.
- Pewnie. Możemy nawet już iść. - wstała z kanapy i złapała mnie za rękę.
- Super. - odpowiedziałem i wyszliśmy z domu Gabi.
Kiedy już znaleźliśmy się w naszym domu, pobiegłem na górę, żeby zwołać chłopaków i Anię. Dobra : Jay, Siva, Max, ja i Gabi. Nathan i Ania byli ' zajęci ' . :D ale nie , że zajęci ' tym ' tylko zajęci , bo się pokłócili. Wolałbym im nie przeszkadzać. Kuźwa, mam nadzieję, że się szybko pogodzą. Eee tam, Nath coś tam zagra na pianinku, ona się wzruszy itd. GIT ^^
- Dobra, zabieramy się za obiad. Nie mamy Nathan'a, bo... - kurwa, przecież im nie powiem co się stało. - bo jest zajęty, ale sami sobie też jakoś poradzimy co nie ? 
- Tak jest ! - wykrzyknęli Max i Jay.
- No i GIT . - ;D
- Ej, ale co robimy na ten obiad . ? - zapytał Seev.
- Nie wiem. - beka ze mnie . : 3
- To może spaghetti ? - zaproponowała Gabiiś. *.* Ty to masz wyczucie. XD
- TAG ;_; - MHM. Żal mi Siebie.
- Robimy ! - szumu, szumu, riki taki, my robimy... a to nie to. -,- nie pasuje !
Gotujemy, aż tu nagle do kuchni wchodzi... 

środa, 23 stycznia 2013

Rozdział 21

Następnego dnia obudziłam się gdzieś tak o 10:00. Nathan jeszcze szłodko spał. Awww , cyknę mu fotkę. XDD No i GIT :3


Słodkie, c' nie ? I na TT. A co ? 
Chwila, telefon mi się zaraz rozładuje !! Gdzie ładowarka ?!?! Boże, co ona robiła pod łóżkiem ?
Dobra, podłączam i się ładuje. ^^
Wchodzę na TT , tłumy jak zawsze, wstawiam zdjęcie i taki podpis . : ,, Mój Bóg smacznie śpi. Kocham Cię. ♥♥♥ "
Nie minęła minuta, a już 100 RT, a później to już więcej. I tweety do ' mnie ! ' : Nath, follow me. Aww I love you. żaal -,-
Nie no, co ja gadam ? Sama tak kiedyś pisałam. Zeszłam na dół w mojej sweet piżamce i zrobiłam sobie płatki z mlekiem. W salonie siedział Jay i patrzył w ścianę.
,, Uuu, coś się stało. " - pomyślałam se. Trzeba z nim pogadać.
- Hej Jay. - ale się zrymowało #LOL. - Co jest ? - usiadłam koło niego zajadając się płatkami.
- Nic. - taa jasne ;D
- Nie wciskaj mi kitu, tylko mów o co chodzi. Znowu coś z Gosią ?
Kiedy o to zapytałam, zauważyłam, że oczy napełniają mu się łzami.
Przytuliłam go.
- Nie no, powiedz co się dzieje.
- Nie, nie... nie jestem do końca... - kurwa, przestań się jąkać ! Ale ma smutasa, nie będę się wkurzać. XD - ... do końca pewien, czy Gosia mi ufa. - UPS ! Gosia i Jay to troszkę trudny temat, ale mu pomogę. #DobraJa :))
- Ale w jakim sensie ? - dziwne zadałam pytanie, ale niech będzie. -,-
- W jakim sensie ?! - wkurzył się i aż wstał. Nie dało się go uspokoić. - W takim sensie, że pomyślała wczoraj o tym, że ją zdradzam ! I to w dodatku z Tobą ! - nie drzyj się ! Mój Nejfan śpi. <33 - Jak, co ? Boże, ja już nie wyrabiam ! - spięty, zdenerwowany odwrócił się do mnie plecami i z powrotem usiadł na kanapie. - Jak ona mogła tak pomyśleć ? - wyszeptał.
Postanowiłam, że go zostawię, bo jeszcze gorzej narobię. Niech sobie wszystko przemyśli.
Poszłam do łazienki, uczesałam włosy i umyłam włosy.
Wróciłam do sypialni, ten jeszcze spał. Boshuueee . :D
Otworzyłam szafę i wygrzebałam to.
Słodko. *,*
Nie no, ja bym się na lody chciała przejść.
- Nathan ! Wstawaj ! - krzyknęłam. Ale się zerwał.
- Co, co się stało ?! Coś z dzieckiem ? - podbiegł do mnie i pogłaskał brzuchol o_____O
- Nie. Z dzieckiem wszystko dobrze. Tylko chciałam, żebyś wstał. 
- Eee no, a myślałem, że coś się stało. To idę spać. - odpowiedziała zażenowany i odwrócił się w stronę łóżka, ale złapałam go za rękę i przyciągnęłam do siebie. CMOK ! :3
- Ale chciałam, żeby mój skarbuś mnie zabrał na lody. - powiedziałam cichutko.
- To twój skarbuś już Cię bierze na lody, tylko się ubierze. - Smajl :))
- A Nathan, zanim pójdziemy. Jay jakoś zmizerniał i jest smutny. Próbowałam z nim pogadać, ale nic to nie dało. Może Ty to załatwisz ?
- Spoko. - uśmiechnął się i zaczął ubierać czarne dresy, fioletowy T-shirt, tego samego koloru skejty i szarego Full Capa.
- Idziemy ? - spytałam.
- Tak. - no i wyszliśmy.
Do lodziarni mieliśmy 15 minut. Podczas spacerku rozmawialiśmy na różne tematy. Nagle Nath poruszył dosyć skomplikowany dla mnie temat.
- Skarbie, a kiedy będę mógł poznać twoich rodziców ? - too ! Nienawidzę o nich rozmawiać. Pijacy, narkomani, palą. Dobrze, że od nich uciekłam. A Natalia tam jeszcze siedzi do ferii. Na pewno już tam nie wytrzymuje. Na szczęście ma dużo przyjaciół i się u nich chowa. Rodzice mogliby ją nawet zabić. W oku zakręciła mi się łza.
- Ania, wszystko w porządku ?  -spytał stając przede mną.
- Pytałeś o rodziców. Nie wiem, czy to dobry pomysł, żebyś ich spotkał.
- Dlaczego ?
- Nathan, nie chcę o nich rozmawiać. Chodźmy. - złapałam go za rękę i dalej już szliśmy w ciszy. ( buu cichooo . ! )
- Jaki chcesz smak ? - zapytał, gdy już byliśmy w lodziarni.
Wyrwał mnie z zamyślenia.
- Co mówiłeś ?
- Jaki chcesz smak ? - powtórzył.
- Ale czego ? - kurwa, rozkminkę to ja mam zajebistą xd.
- Lodów. - odpowiedział spokojnie.
- Aaaa, czekoladowe poproszę.
- Dobrze. 2 razy czekoladowe w waflu proszę. - powiedział do ekspedientki.
Ona dała nam lody, a Nathan dał jej kasę i wyszliśmy.
- Idziemy do domu, czy chcesz się przejść ? - zapytał.
- Chodźmy do domu. - odpowiedziałam ze smutkiem na twarzy.
Znowu... cisza przez całą drogę.
Wchodzimy do domu i pada pierwsze pytanie, ode mnie #Proud :DD
- Nath, idź pogadaj z Jayem. 
- A właśnie. Zapomniałbym o tym. Dzięki. - cmok w policzek i leeci na górę. Hahahahah, wyjebał się na schodach ! #LOL ale z wdziękiem wstał i udawał, że się nic nie stało. Beka z Sykes'a. 
- Hej Ania. Co jest ? Wyglądasz jak Jay. Co wy dzisiaj tak smutacie ? - spytał Tom, kiedy akurat weszłam do kuchni.
- Mi nic nie jest. - skłamałam.
- Ej, jestem Twoim ulubionym braciszkiem. Powiedz o co chodzi. - BRACIISZEK ^^
- Nie, bo Ty wygadasz Nathanowi. 
- Nie wygadam. - objął mnie ramieniem. - No chodź. Usiądź sobie. - posadził mnie na krześle przy stole. - Zwierzaj się.
- No bo... Nath zapytał mnie kiedy będzie mógł poznać moich rodziców. 
- Iii ??
- Iii... nie chcę, żeby dowiedział się prawdy o moich relacjach z rodzicami.
- To opowiedz mi o nich. - wzięłam głęboki oddech i zaczęłam mu wszystko opowiadać.
- A więc... moja matka wciąż pali i pije, nigdy się mną i moją siostrą nie interesowała , dlatego na noc chodziłyśmy czasem spać do znajomych. Nasz ojciec... on... kiedy miałam 16 lat... zgwałcił mnie. Chciał się też dobrać do Natalii, ale zaczęłam krzyczeć na całe mieszkanie i zjawił się mój były chłopak i go powstrzymał. Nienawidzę ich. Mają zły wpływ na moją siostrę. Ma dopiero 16 lat, a już zaczyna pić alkohol. Jeżeli chce być taka jak oni, to najpierw alkohol, później narkotyki, papierosy i... nawet boję się pomyśleć co dalej. Chciałabym teraz pojechać do Poznania i ją stamtąd zabrać do Londynu, ale boję się, że coś mi zrobią. Zwłaszcza mój ojciec. Nie chcę, żeby znów mnie zgwałcił. - po policzku spłynęła mi łza. - Na szczęście w ferie zimowe Natalia przyjeżdża do nas już na stałe. Nareszcie będzie bezpieczna. Ale nie mogę sobie nawet wyobrazić , co oni jej teraz robią... - dokończyłam i zaczęłam płakać. Tom przygarnął mnie do siebie i głaskał po głowie. Kiedy się od siebie oderwaliśmy, na schodach zobaczyłam...

Hahaha, no i jest ;D
#LOL nie spodziewaliście się tego c' nie ?
ZUA JA ... Jak myślicie, kto był na schodach ? 
No to, do następnego.
I komentujcie.

sobota, 19 stycznia 2013

Rozdział 20

Jak żesmy weszły do domu Goski, to zgon kurwa na miejscu...
Wszędzie porozwalane ciuchy, buty i nawet jedzenie.... hmm... czyżby zrobiła imprezę bez nas ?!
Tylko jedno pytankoo . : Gdzie ona kurwa jest ?! ; /
- Nieźle. Coś się musiało stać. Przecież ona nie znosi brudu. - powiedziała Sylwia.
- Taa, nie znosi brudu, a się z loczkiem spotyka. - #LOL
- Mam pomysła. Rozdzielmy się. - poszukiwania Gośki czas zacząć. - Ja idę do jej pokoju, Sylwia, ty idziesz do łazienki, a Weronika.... ty poszukaj na dole.
- Spoko. - i miguusiem do sypialni Gosiuuni. Drzwi otworzyć na 1, 2, 3 ! 
- Ja pierdole ! Gośka ! - wchodzę, a tu Gośka na łóżku leży , płacze a wokół niej z 10 puszek po piwie.
- Ale, co się stało ? - tak, uchlała się jak zjarany Zbyszek xD
- Gówno się stało ! Coś ty ze sobą zrobiła ?! - już miała zamiar wziąć kolejnego łyka piwa, ale zabrałam jej puszkę. - Oddawaj to ! Co się stało ?
- A, a co się miało stać ?
- Kuźwa, w takim stanie nie da się z Tobą pogadać. Idziesz spać, jak się ogarniesz to pogadamy. - rozkazałam i wyszłam z pokoju.
- Co jest ? - spytała Weronika.
- Upiła się. Nie wiem tylko dlaczego. Teraz poszła spać, potem z nią pogadamy.
- Ok. To co, możemy tu trochę posprzątamy ? - zaproponowała Sylwia. Kurwa, nie miałam siły żeby sprzątać, ale był taki syf, że się ledwo mrugało.
- Trochę ? Cza ogarnąć całą chatę. Noo, może oprócz jej pokoju, bo teraz śpi.
- Dobra. - co taka zniechęcona, Weroniczko ? ^^ cza sprzątać ;_;
Zaczęłyśmy od kuchni.. FUUUUUUUU. ;p
Ale, po naszym sprzątanku błyszczała. :D
Potem, łazienka. Jeszcze większe FUUUUU... ale błysk ! ; >
Salon, przedpokój i korytarze... pikuś. UPS ! Przepraszam, PAN PIKUŚ. xd
- Ile nam to zeszło ?
- Chwila... osz kurwa! 2 godziny. - taki SZOG. Myślałam, że to jakieś pół godziny było, a tu 2 godziny. ; / miałam iść na odbiór wyników. No fajnie, 3 wiadomości od Nath'a i 5 nieodebranych połączeń, również od niego. :P Już dzwonię, skarbusiu . ;3
- Halo ? Anka ? Ile mam jeszcze czekać ?! Miała być godzina, a minęły dwie, i czemu nie odbierasz telefonów ?
- Nath, uspokój się. No co, pornole się już skończyły ? - #LOL ;D
- Nie denerwuj mnie. - bulwers -.-
- Dobra, dobra. Jeszcze pół godzinki, ok ?
- Tylko pół godziny ! Ani sekundy więcej ! Przyjdę po Ciebie. - po chuuja przyjdzie ?! noo, ale niech wpada xD
- Dobrze. Paa Sajkesku ! 
- Pa. - muack ! buziaczek do telefonu. Jakie oryginalne *.*
Schowałam fona do kieszeni i poszłyśmy do sypialni Gosi. Już nie spała, ale nadal płakała.
- Gosia, co się stało ? - spytała Weronika i usiadłyśmy we trójkę na jej łóżku.
- Właśnie. Powiedz nam.
- Ja... ja i ... nie mogę. - odrzekła i położyła swoją głowę na moich kolanach.
- Kochanieńka, czego nie możesz ? No powiedz. - głaskałam ją po główce ; *
- No, no dobra. Jay się w ogóle do mnie nie odzywa. Po-podejrzewam, że ma inną. - what the fuck ?! Jay ?!
- Ja pierdziele, Gośka, przecież ostatnio byliśmy wszyscy na pizzy. Spotkaliście się, i sądzę, że później było małe bzykanko c' nie ? - hahaha. ;3 bzykanko, bardzo chętnie.
- Nie. Nie było. Nie przyszedł dzisiaj do mnie i nawet nie zadzwonił.
- Serio ? Żadnego esa, albo maila ? 
- Żadnego. - kurwa, też bym zwariowała jakby się do mnie tak Nathan nie odzywał. No, ale to się raczej nie zdarza, bo przecież z nim mieszkam xD
- Gosia, nie płacz już. Może ma jakiś problem i nie chce Cię nim obarczać. 
- Nie, to na pewno nie to. - no Gośka, nie smutaj już !
- Jezu, nie przejmuj się ! Odezwie się.
- Wcale, że nie. Skąd w ogóle możesz wiedzieć co zrobi ? Może to z Tobą mnie zdradza ?! - ups, nasza rozmowa bardzo szybko zmieniała się w kłótnię.
- Kurwa, chyba cię coś boli ! Ja mam chłopaka jakbyś nie wiedziała. - trochę już przesadzała, więc postanowiłam jej wygarnąć. - A nie pomyślałaś, że się nie odzywa, bo planuje jak z tobą zerwać ? 
- Co ? - jaki szok. No co, to prawda ;_; #TruthHurts
- To. Po prostu się tobą znudził. Nie mógł cię ani razu pobzykać, bo ' nie byłaś gotowa ' . Żal mi cię babo.
- Anka, nie przesadzaj.  - a ty się Sylwia nie odzywaj. -,- ja teraz mówię !
- Taka prawda. - wstałam z łóżka, podeszłam do drzwi i rzuciłam jeszcze na pożegnanie. - I dziwisz się jeszcze, że się do ciebie nie odzywa. - otworzyłam je i wybiegłam z domu. Nie chciałam już tam siedzieć. Kiedy doszłam pod nasz dom, akurat Nathan wychodził i ruszał w stronę auta.
- No nareszcie. Już miałem po ciebie jechać. - podszedł do mnie i cmoknął w usta. Nie dało się udawać szczęścia. Smutas był ;c
- Ej, ej, co się stało ? - już wywęszył xD
- Pokłóciłam się z Gośką. - zaczęłam płakać. Przytulasek od Sykes'a. < 3
- Nie płacz. W końcu się pogodzicie *-*
- Dobra, nie gadajmy o tym. - otarłam łzy.
- Jedziemy ?
- Czekaj, przebiorę się.
- Przecież pięknie wyglądasz. - uśmiechnęłam się.
- Ubrudziłam się u .... bo sprzątałyśmy u ' niej '. - mówiłam o Gośce, oczywiście ;DD
- No dobra. Czekam. - sprzedał mi buziaczka i pobiegłam do pokoju, żeby się przebrać. Brudne rzeczy wrzuciłam do kosza na pranie, a ubrania przygotowane na łóżku zabrałam ze sobą do łazienki i tam je na siebie wsunęłam. Poprawiłam jeszcze włosy i makijaż i wybiegłam na dwór.
- Mm... ślicznie. Jak zawsze. - pocałowałam go i wsiedliśmy do samochodu.
- To co ? Gotowa ? - spytał Nath.
Po chwili namysłu odpowiedziałam.
- Tak. Jedziemy. - westchnęłam. -.-
Jechaliśmy 15 minut. Kiedy doszliśmy pod drzwi kliniki, zatrzymałam się na chwilę. 
- Ja, nie, nie mogę tam wejść. - powiedziałam. 
- Ania, no chodź. Sam przecież nie pójdę. Kochanie, nie bój się. Wszystko będzie dobrze. - przytulił mnie i pogłaskał po główce. ; **
- Dzięki za wsparcie. Mam nadzieję, że będzie dobrze.
- Będzie dobrze, skarbie. Wierzysz mi ?
- Tak.
- To uwierz, będzie dobrze. Chodź. - podał mi rękę i weszliśmy.
Od razu zauważył nas ten debil lekarz i podbiegł do nas z kopertą.
- Dzień dobry. Jak się dzisiaj mamy ? - nie podjebuj mi dzisiejszego humoru. ;c smutam, nie smajl mi się tutaj.
- Normalnie. - ja się nie będę smajlić do tego pedała. ; /
- Ma pan te wyniki ? - spytał Nath.
- Tak, mam. Gratuluję. - zaczął się kurwa do Sykes'a smajlić. Spierdalaj ! XD :3
- Dziękuję i do widzenia. - powiedziałam, sztuczny smajl i wychodzimy -,-
- No i jak ? Nie było aż tak źle, prawda ? - zapytał Nathan.
- No, nie. - ;c i tak smuutam.
- No weź już nie smutaj. Bo ja też będę smutać. A ja nie lubię smutać.
- No ale Nathan, ja czuję , że bardzo zraniłam Gosię.  
- Aa, co tak naprawdę jej powiedziałaś? - no dobra, powiem mu. ; /
- No to tak, jak do niej przyszłyśmy, to przeżyłyśmy szok. ( SZOG kurwa ! ;_; ) Wszędzie był bałagan, a w jej pokoju było z 10 puszek po piwie, Gosia leżała na łóżku i płakała. Powiedziała, że Jay się do niej nie odzywa i w ogóle. Popadła w depresję. Nie wiedziałam nawet, że jak tak ma, to pije. A przecież jesteśmy... przepraszam, byłyśmy najlepszymi przyjaciółkami. Nie znałam jej do końca ? Najprawdopodobniej. Chciałam ją jakoś pocieszyć, ale zawsze musiała znaleźć jakąś wymówkę. Nie wytrzymałam i wygarnęłam jej, że może Jay się nie do niej nie odzywa, bo planuje jak z nią zerwać.
- Ale to nieprawda, tak ?
- Tak. 
- Coś jeszcze ?
- Tak. Powiedziałam jej, że może zerwie z nią dlatego, że się nią najnormalniej w świecie znudził, bo nie mógł jej pobzykać, bo nie była na to gotowa. - żałowałam, że jej tak powiedziałam. Musiałam ja przeprosić.
- No chyba Cię coś boli ! - mój tekścior, nie podjebuj mi go ! ;D
- No, boli mnie serduszko. - cza być milusim to się nie wkurwi. ;p
- Oyoy. Przepraszam, że się tak uniosłem. - objął mnie mocno.
- Nie, nie. To nie dlatego. Chodzi mi o moje zachowanie wobec Gosi. Zraniłam ją, i to bardzo. ;c Żałuję tego. Badzio, badzio.
- To na co czekasz ? Chodź, zawiozę cię do niej i przeprosisz.
- Jeszcze nie jestem na to gotowa. Muszę dać jej czas na przemyślenie tej całej sprawy. Z resztą ja też muszę to przemyśleć. ;/
- No dobrze. To jedźmy. - powiedziałam i odjechaliśmy do domu.
Kiedy weszliśmy do środka, zauważyłam, że na dole siedzą Jay i Gosia. 
UPS ! Pewnie to ' ta rozmowa ' .
Nie będę im przeszkadzać, tylko się przywitam.
- Cześć. - uśmiechnęłam się niechętnie i spojrzałam na parę. Pasowali do siebie, a ja to spieprzyłam.
- Hej Ania. I jak ? Masz wyniki ? - spytał Jay. Widocznie nic mu jeszcze nie powiedziała. :) to nawet dobrze.
- Tak, tak. Nathan, zawołasz chłopaków ?
- Pewnie. - odpowiedział i pobiegł na górę.
Po chwili w salonie znajdowało się już całe The Wanted i Gosia. Myślałam, że od razu wyjdzie jak mnie zobaczy, ale co chwilę na siebie spoglądałyśmy. ;) To było miłe. Pewnie myślała, to co ja myślałam. Jesteśmy przyjaciółkami i powinnyśmy się jak najszybciej pogodzić.
- Chwila, Gosia, muszę Ci coś powiedzieć. - w tamtej chwili wszystkie paczadła zwrócone na mnie. o.O - Przepraszam Cię. Nie powinnam wtedy tego mówić. Jesteś piękna, miła i doskonale pasujesz do Jay'a. 
- Ej, ale o co chodzi ? - loczek zdezorientowany jak zwykle. XDD 
- No bo, ja... w ogóle się do mnie nie odzywałeś i pomyślałam, że mnie zdradzasz. :C Byłam smutna, a dziewczyny mi pomogły, a najbardziej właśnie Ania. A ja... zachowywałam się bezczelnie, jak rozpuszczony dzieciak. ; / Nie wierzyłam w żadne słowo dziewczyn. Byłam święcie przekonana, że mnie zdradzasz. Nawet zasugerowałam, że robisz to z Anką. - ups, Nathan popaczał na mnie złowrogo. To źle wróży. - Ale to oczywiście nieprawda. Ania ma Nathan'a i go bardzo kocha. Na początku Ania zasugerowała , że może chcesz ze mną zerwać, bo się ze mną nudzisz. 
- Że co ?
- No to. Że niby się ze mną nudzisz, bo jeszcze nie uprawialiśmy seksu. :'( Czy to prawda ? - spojrzała na niego z nadzieją w oczach.
- ' Nudzę się z tobą ' ?! Bzdury ! Gosiu... - kurwa uklęknął przed nią. No dobra? Oświadcza się ? Ooo, nie... ;c Żaal ; / - Posłuchaj, jesteś piękna, kocham cię nad życie. Nie chcę żadnej innej. Nigdy bym cię nie zdradził ani nie zranił. Nie wybaczyłbym sobie tego. Skoczyłbym z mostu dla ciebie, jeżeli by cię to uszczęśliwiło. I co z tego że jeszcze nie uprawialiśmy seksu ?! Wielkie mi HALOO ! Jak będziesz chciała, to to zrobimy. Zrobię wszystko czego sobie zapragniesz. Nawet to. - wstał z podłogi i pociągnął ze sobą Nathan'a i mnie.
- Anka, lecisz po gitarę, Nathan do pianina. Jedziemy z Hi and Low. <3 - awww *.* szłodko.
Ja szybko do pokoju po gitarę, na szczęście była nastrojona. #OfCourse gitarka z urodzinków. XDD : )
A Nathan już na dole przy pianinie, Jay chrząka, boże, jak ja uwielbiam jak on się przygotowuje do śpiewania ;D no i jeszcze ja. GWIAZDA ESTRADY xd przysiadłam na ziemi obok fortepianu i pięknie zaczęliśmy. *,* Co chwila spoglądałam na Gosię. Ona patrzyła czule na Jay'a. Pięknie zaśpiewał. Tak z uczuciem. Nigdy tak nie śpiewał. Gosi oczy były zaszklone. W każdym momencie mogła zacząć płakać. Szczerze , to mi też chciało się płakać. :'(
A chłopaki , czyli Seev, Max i Tom tylko tak się na nas lampili i jebali smajlem. :))
Skończyliśmy.
Jay jeszcze raz podszedł do Gosi i klęknął przed nią.
- Wierzysz mi już ? - spytał.
Gosia przez chwilę stała w bezruchu. Jedna mała łza spłynęła jej po policzku.
- Tak. - uśmiechnęła się i pocałowała go namiętnie. Loczek wstał z podłogi i mocno ją przytulił.
- Dziękuję, dziękuję. - słyszałam jego szepty. Były zwrócone i do niej, i do nas. Trzeba było mu pomóc. Gosia jest bardzo wrażliwa, dlatego bardzo łatwo można ją zranić. 
- Gosia, przepraszam Cię bardzo. - odezwałam się.
- Już dobrze. Stęskniłam się matołku. - przytuliłyśmy się.
- Boże, dziewczyny, nie widziałyście się 3 godziny. - zamknij się już Max ! :D pogodziłyśmy się. Najważniejsza część show nastała. ; >
- Ogłoszenia parafialne ! Moje dziecko ! Heloł !!
- A no tak, tak. Zamknąć się ! - Tom opanował tą dzicz. ; P
- A więc... - powoli otwierałam kopertę z wynikami i... - dziecko należy do mnie i.... - odetchnęłam z ulgą. - Nathan'a ! Trzy razy tak, dziękujemy ! xD - Nath, jaki zaciesz. Się kurwa zerwał z fotela, skakał , mnie wziął w obroty, potem się z chłopakami przytulał. Jeszcze na koniec na górę poleciał. O co kaman ?! Przyniósł jakieś kartki. Coś tam pisało, kuźwa nie wiem co. #ŚlepaJa ;D A wiem ! Nuty . Chwila, nuty ?! Na chuja mu nuty ?! O już wiem, będzie śpiewał.
- Chłopaki, trzeba świętować. Pośpiewamy ? - radocha ! ; P uwielbiam jak śpiewają w zacieszu. : >
- Taak ! - krzyknęli wszyscy, noo , oprócz łysola.
- Ja nie mam ochoty. - odrzekł.
- Ej, stary, co jest ? - zapytał Tomuuuś : *
- Nic takiego. Po prostu, głos mi się jakoś dzisiaj skiepścił. - udawał ! Widać było na kilometr ! ;D ja już go znam. Coś go ciśnie. ^^ kurwa, jak ciśnie to niech do kibla idzie ! Nie no, taki dżołk. Muszę z nim pogadać.
- No Ania, gramy Glad You Came. - powiedział Siva, który niósł gitarę dla siebie i Tom'a.
- Czekajcie. Narazie zagrajcie beze mnie, ja muszę coś załatwić. - powiedziałam. Nie mieli nic przeciwko. Dałam swoją gitarę Gosi i pobiegłam na górę. Kierowałam się w stronę pokoju Max'a. Weszłam bez pukania, ponieważ pozwolił mi tak robić.
- Hej, co jest ? - spytałam. Zamknęłam za sobą drzwi i stanęłam obok Max'a , który stanął przy oknie i patrzył na tłoczne ulice.
- No bo, ja... to dziecko, nie jest moje. - osz bosz, on nadal mnie kocha. Chciał , żeby to dziecko było jego.
- Max, już to przerabialiśmy. Dlaczego tak Ci zależy, żeby moje dziecko było również twoje ? Przecież, to Sylwia jest twoją dziewczyną, a nie ja. Dlaczego nie chcesz mieć dziecka z nią ?
- Bo to ty mnie bardziej pociągasz. - odrzekł i zacząć jeździć ustami po mojej szyi. Robił to tak czule, że nie mogłam się od niego oderwać. Co mi strzeliło do głowy ?! Podniecało mnie to. Ale nie chciałam wtedy seksu. Tylko tego, żeby nie przestawał. Po sekundzie nasze usta złączyły się w namiętnym pocałunku. Był cudny, nigdy takiego nie miałam. Nawet z Nathanem. Ale zapomnijmy o nim. Wtedy liczyłam się tylko ja i Max. <33
Niestety, musieliśmy go kiedyś zakończyć. 1,2, 3... STOP ! ; *
- Kocham Cię. - te dwa słowa, które Max wypowiadał do mnie.... przyprawiały mnie o mdłości. Był jeden problem. Podobał mi się tamten pocałunek, ale ja nie kochałam Max'a. Tylko Nath'a.
- Max, zakończmy to przedstawienie. Nie kocham Cię. - powiedziałam oschle i wyszłam z jego pokoju.
Zeszłam na dół i nagle wszyscy zwrócili na mnie wzrok. 
- Co jest ? - zapytałam.
- No nic. 
- To co, śpiewamy dalej ? - zaproponowałam.
- Spoko. Może Iris ? - spytał Jay.
- Pewnie. - pobiegłam tylko do pokoju po drugą gitarę i chwyty do różnych piosenek.
Wróciłam do salonu i zaczęliśmy grać i śpiewać...

Ja pierdziele, jaki dłuuugaśny. ;d
Chyba mi wyszedł. Miałam inny plan, ale ten też jest zajebisty : >
a wam jak się podoba ?
Czekam na komy i zapraszam na mojego drugiego bloga. : http://i-need-you-to-lie-to-me.blogspot.co.uk/ 
Paa. :*** Dobjanoć.

poniedziałek, 14 stycznia 2013

Rozdział 19

- Gotowa ? - oj, Sykes, nawet nie wiesz jak.
- Nie. - oj, jak ja lubię sobie z niego żartować. - Nie mam ochoty.
- Kurwa ! Czemu ?! - ale żeś się zbulwersował ;DD
- Bo mi się nie chce . Chcę spać ! Dobjanoć. - cmoknęłam go w policzek i schowałam pod kołdrą. :*
Się zacznie.
- Ja pierdole. - słyszałam ! -,-
Łóżko się poczepało, chyba się położył. Poczekam z bzykankiem gdzieś tak do jedenastej. xD ^^
Fjem ! Udam, że coś mi się śniło ; P #ProudofMojePomysły
Dobra, jedenasta : * mraau.  zaczynamy zabawę !
- Skarbie . - potarmosiłam nim . 
- Co jest ? - pogłaskał mnie po główce . *.*
- Nie mogę spać. Mam koszmary. 
- Ojoj. A co Ci się śniło ? - kurwa, dokładnie jak mój ojciec ! -.- no comment, Nathan.
- Że mnie zdradzasz. - :c smuutaaas. Przytul !
- No co ty ? Co za bzdura . Nigdy bym tak nie zrobił. - no i przytuulił .:D 3, 2, 1 ... STAART !
- To może mi to udowodnisz ?  - tak se błądziłam łapką po jego sexy ciałku i doszłam do bokserek. Ścisnęłam jego wiernego przyjaciela a on zaskuczał jak piesek jakiś.
- Co ?
- Nic, nic. Nagle nabrałaś ochoty ?
- Szczerze  ? - Nathan pokiwał głową. - To ja ją miałam od początku . Chciałam sobie z ciebie jaja porobić :D
- Nienawidzę Cię . - What The Fuck ?!
- Ja Ciebie też. *-* - no i się zaczęło. Namiętne pocałunki , u nas to walka języków ... Hue . ; D 
Zrzuciłam z niego bokserki, a on ze mnie koszulę nocną.
Na początek, bawił się moimi piersiami.... *.* i git.
Ja wkroczyłam do akcji ! #nicely 
Składałam pocałunki od szyi do fiuta . Wsadziłam go do buzi i ssałam. Mmm .. mró. <33
Na koniec mojej części : soczysty buziak w usteczka ! ;p
Teraz czas na Nathan'a . Klasycznie, najpierw przyczepił mi się do sutków. Leciuutko złapał ząbkami xDD
Następnie ..... wsadził we mnie 2 palce . Na początku cichutko zajęczałam. Wyjął je i wszedł we mnie. Pierwsze ruchy, powolne ... później, łosz ja pierdziele, ty Brutalu !! 
Jeszcze tylko muzyczka i #PartyHard na całeegoo ! :D
Oboje jęczeliśmy z podniety . ; *
Kiedy skończyliśmy, padliśmy plecami na łóżko i dyszeliśmy ze zmęczenia.
- Byłeś świetny. - pocałowałam go namiętnie.
- Dzięki. Ty byłaś ... niezła. - zaśmiał się.
- Osz ty ! - wzięłam poduszkę i jebłam go w łeb.
- Nie no, żartowałem. Jesteś nieziemska. - sprzedał mi soczystego buziaka i wtuleni w siebie zasnęliśmy. ♥ 
*** 2 dni później ***
Obudziłam się sama. Gdzie mój Nathanek ? o___O boję się. xD
- Hej skarbie. Śniadanko . - awwww, kochany. ♥♥♥
- No heej . Dzięki, kotku. - mniam, naleśniiki !
- Smacznego.
- Dziękuję. - wsunęłam w 30 sekund. Mmmm, żem się oblizała *-*
- Wow, ale masz spust. 
- Wiem ! Ei, a przyniósłbyś mi jeszcze jednego ? 
- Jak ładnie poprosisz. - ja to już kurwa wiem, jak mam go ładnie poprosić XD ^^
Cmok i po sprawie.
- Grzeczna dziewczynka. - grabi sobie u mnie koteczek, poduszka w dłoń i szczał w łeb !
- Spadaj ! 
- Haahahha, żal mi Cię.
- Noo, mi Ciebie też. - i całuski :3
- Dobra, dobra idź już tego naleśnika rób . ; D
- Dobra. - no i poszedł. Ubrać się mogę wreszcie ! 
Hmm... tylko co ja mam kuźwa założyć ?!
O wiem ! Mam tu taki zestawik . ; 3
Ubrałam, włosy uczesałam i pościeliłam łóżeczko ;p 
Akurat wszedł Sykes z nalesnikami xdd mró. <33
- Oo, dzięki.
- Proszę. - przeleciał mnie wzrokiem ( bez skojarzeń xx ) . - Boże, zapomniałem jaka mam piękna dziewczynę.
- To sobie przypomnij . #LOL
- Własnie to robię. Mówiłem Ci już, że Cię kocham ?
- Nie.
- Nie ?
- Tak.
- To tak, czy nie ?
- Zamknij się już. - pocałowałam go i zabrałam się za nalesniki. : ***
- Mmm... przepyszne ! Musisz mi częsciej robić takie sniadania. xD ^^
- Zrobię wszystko, czego sobie zażyczysz. - objał mnie i namiętnie pocałował.
- A sprzedać Ci cos ?
- Co takiego ?
- Fiuta, wiesz ? 
- Bardzo chętnie. - cichooo ! : D
- Żal mi Cię. Mam news'a , przez którego będziesz miał podnietę . <3 <3
- No dobra. Dajesz bejbee. !
- Dzisiaj idę odebrać wyniki z testu na ojcostwo.
- Osz kurwa ! - aż wstał z szoku * podnieta * zaczyyna się !
- Widzę, że .. że się cieszysz, tak ? Bo to co tu wyprawiasz to chyba szczęscie, tak ?
- Cieszę się ! Ale... chyba chciałas powiedzieć, że ' my ' pójdziemy odebrać wyniki, prawda ?
- Pewnie.
- Ok. To co, idziemy ?
- A może gdzies tak za godzinkę ? Bo miałam isć jeszcze do Gosi.
- U, u, a mogę z Toba ? - po co , Matole ?
- Chyba Cię pogrzało, nie ma mowy ! Idę sama, a Ty sobie możesz poogladać pornole z tymi debilami XDD #NieMiłaJa
- Noo dobraa... - cos z niesmakiem to powiedział, ale nieważne... Idę do Gosiuuuni :p 
Tylko, na chuja ona mnie zaprosiła ?!
o.O O.o może też jest w ciaży ?!
EE  niee ..... -,- to o co kaman, kurwa ?
Dobra, wyszłam, a po drodze złapałam Sylwię i Weroniiczkę ♥♥
Jak żesmy weszły do domu Goski, to zgon kurwa na miejscu...

Sieeemaaaanooooo. ; P
no i jest.. długooo oczekiwany next xdd
komentować i zapraszam na mojego drugiego bloga http://i-need-you-to-lie-to-me.blogspot.com/
Naraaazka biczys. :D

sobota, 29 grudnia 2012

Rozdział 18

*** oczami Ani ***
Tak sb leżeliśmy, dopóki mi fon nie zabzyczał ( bez skojarzeń zboczuchy ! ) XD.
- Kurwa ! - się Nath przestraszył : > - Co to było ? 
- Mój telefon debilu ! - wyjęłam go z kieszeni i na ekranie widniało przypomnienie : ,, Badania ! "
Jprdl. nie chciało mi się, no ale musiałam : /
- Nathan, musimy już iść.
- A gdzie ?
- Na badania. - nie no, to zmieniało postać rzeczy. Od razu się podniósł. 
- To chodź ! - pociągnął mnie za rękę i żem wstała.
- No, ale ja chciałam jeszcze poleżeć. - :c Nathuuś ! Ja chcem leżeć !
- No, ale musimy iść. No chodź. Nie daj się błagać na kolanach. - o ! o ! dam sie.
- Nie chce mi się. Padaj na kolana, albo spierdalaj !  - zła ja. mvahaahhahaha.♥
- Ok. - ty, na serio przede mną padł i błagał. Dawać kamerę ! :D
- Aniaa, proszę cię ! Proszę cię ! Błagam cię ! - kurwa, weź się przestań drzeć !
- No dobra.  - poszłam. ; P
Jak żeśmy już dojechali, to żem się na chwilę zatrzymała.
- Wszystko w porządku ?
- Nie. - szczera jestem *.* - Nath, a jeśli to nie twoje dziecko ? Ja nie chcę cię stracić.
- Zaufaj mi. Nie stracisz mnie. Kocham cię , i nawet jeżeli to dziecko nie byłoby moje, to i tak zostanę z tobą. I będę je kochał jak własne. - Awwww *-* słodki jest.
- Ja też cię kocham. - pocałowałam go namiętnie. <3  Hue ;D szła jakaś babka , gdzieś z 28 lat na oko, z taaakim brzuuchoollem O.O i gada do nas : 
- Nie ślinić się w miejscu publicznym małolaty !
A my w śmiech. Spierdalaj dziwko !
Weszliśmy do środka.  Bosh, ale ruch ! Podeszłam do recepcji.
- Ekhm. - cza było pokazać, że Anka przyszła !
- Eei ! Ma pani pacjentkę ! - wydarł się Nathan.  : *
- No widzę przecież i nie drzeć mi się tu !!! - uuuu.. przypał !
- Doobraa ? Umówiłam się ( nie umówiłam się, ale zrobię zrypę ) na badania na ojcostwo. Gdzie lekarz czy kto tam ?
- A jak się pani nazywa ? - kuźwa ! czaa było coś wykąbinować :P
Dobra, udam że mi fon dzwoni. 
- Em... przepraszam na chwileczkę. - odwróciłam się i pociągnęłam Nathan'a za koszulkę.
- Nath, masz coś czym mógłbyś odwrócić jej uwagę ? - szeptałam.
- Coś wymyślę. Nie zawiedziesz się , tak jak wtedy. - czekałam na jego niecny plan. XD
Ja paczę, a on wylatuje z kliniki jak szczała i bierze kamyka z ziemi,a  później wrócił szybko do mnie i rzucił tym kamykiem nie wiadomo gdzie.Okazało się, że trafił jakiegoś gościa w łeb.
- O kurwa ! - przeklęłam po cichu :D - To było niezłe. Dzięki. - szepnęłam do Nathan'a.
Szybko ruszyłam za ladę recepcji, żeby sprawdzić nazwiska tych, co się zarezerwowali. ,, Natalie Knowles " godz. 15:30 ... Hm... była 15 ! : P ale miałam farta !
- Przepraszam bardzo. Too... a no tak ! Nazwisko ?  - się ocknęła debilka !
- Natalie Knowles.
- Chwileczkę... jest. Bardzo proszę. Pan niech tu usiądzie, a pani musi iść tam prosto, i pierwsze drzwi na lewo. - kurwa , nie rozkazuj mojemu Nathanowi, bo ci dojebie ! I powtarzam, się palcami nie pokazujee !!
- Nath, poczekasz tu na mnie czy jedziesz do domu ? 
- Zwariowałaś ? Czekam tu. ?Mmm... już tęsknię. - mró. <3 dałam mu buziaczka i poszłam do wyznaczonego mi pokoju.
Nosz kurwa ! Jaki lekarz niedorobiony. 
- Przez co cię robili ?  - spytałam pod nosem.
- Słucham ? - o, to nie taki głupi jest.
- A nic, nic. Chciałabym zrobić test na ojcostwo.
- A czemu ? - a jednak , myliłam się pojebany na maxaa !
- Eee... bo chcę wiedzieć kto jest ojcem mojego dziecka ?
- Dziecko, ile ty masz lat ?  - jakie dziecko palancie ! I am 19.
- Tylko nie dziecko ! Jestem dorosła ! I jestem też w ciąży, więc zróbmy ten test i miejmy to już z głowy ! - wkurwiłam się na niego, bo jak mnie niby można nazywać dzieckiem ?! Się pytam ;p
- Noo.. dobrze. - czy ja wyczuwam, że on mi nie wierzy ?! Nie ma bata..: /
*** wieczorem, w domu TW ***
Wróciliśmy do domu.. Uff, nareszcie ! Jak najdalej od tego debila lekarza ! :d Nathan był jakiś spięty. Może się denerwował, przed naszym dzisiejszym bzykankiem. Na pewno ; >
- O Anka ! Kto jest ojcem ? - a co tam robiła Gośka i reszta dziewczyn ? ! A no tak, to pewnie ci znawcy od pornoli je ściągnęli. ; / Żal mi ich.
- Nieważne. - pobawię się trochę. xD
- No powiedz ! - krzyknął Tom. No, jemu to na pewno powiem. ;DD
- Nie powiem ! Tajemnica !
- Ale ja też bym chciał wiedzieć. - nosz kurwa, przecież Nathan powinien wiedzieć. Ty chwila, przecież nawet ja nie wiedziałam ! Żal mi siebie.
- Zapomniałam o czymś.
- O czym ???
- Że ja też nie wiem. - hahahahahha, ; 3 jakie paczadła na mnie !
Poszłam na górę, wzięłam prysznic w łazience i weszłam do pokoju Nath'a.
Popaczałam na zdjęcie moje i Nathan'a.
- Jeżeli to dziecko będzie Max'a, to mam przejebane. - rzuciłam i zaczęłam się przygotowywać do figo-fago XD

Siemanooo. : D 
Tak jest, figo-fago w następnym. Bd opiiss. ; *
życzę zajebistego Sylwestra !
Kurwa, jaka ja durna jestem, przecież jeszcze tu zabaluję przed Sylwkiem ! : >
boshuuueee.
no to narazka biczys. ;P



środa, 26 grudnia 2012

Rozdział 17

Gdy się obudziłam, była godzina 18:00. Nathan nadal spał. Nie chciałam go budzić, więc po cichu wyszłam z pokoju. Zeszłam na dół i usiadłam w salonie. Włączyłam TV. Przełączyłam na MTV. Szedł program ,, Nastoletnie matki ". Postanowiłam go obejrzeć i zobaczyć, jak będzie wyglądało moje życie, gdy urodzę swoje dziecko. Na początku trochę się przestraszyłam, bo tamte dziewczyny przez cały czas płakały.
Do salonu przylazł Nathan.
- Skarbie, co oglądasz ?- pocałował mnie.
- A nic. Taki program.
- A. Wiesz co? - przybliżył się do mnie i zaczął całować po szyi.
- No co ?
- Nudzi mi się. Może się trochę zabawimy ?
- Nathan... nie mam na to ochoty.
- No ale tylko ten jeden raz. Proszę cię.
- Daj mi spokój. - odsunęłam się od niego.
- Dlaczego ? Coś się stało ?
- Ja.. - oczy mi się zaszkliły. - A jeśli... jeśli to dziecko nie będzie twoje ? Ja nie chcę cię stracić. Kocham cię.
- Nie bój się. To moje dziecko. Na 100 %.
- A jeśli... - zatkał mi usta.
- Cii... już nie płacz. Chodź tu mała. - przygarnął mnie do siebie i mocno przytulił.
- Dobra. Poprawiłeś mi humor, przynajmniej o małą kapeńkę. Teraz możemy się zabawić. - zaśmiałam się.
- Serio ? No to chodź ! - wziął mnie na ręce i pobiegł po schodach na górę. Kuźwa, to ja taka lekka jestem ? Nie wiedziałam xD.
Szybko nam zeszło. <3
Bosh, seks z tym bogiem to dopiero przyjemność.
Rano obudziłam się, ale nie było koło mnie Nathan'a. Nagle zadzwonił mój telefon. Odebrałam.
- Halo ?
- Hej skarbie. Jak tam po nocnym figo-fago ?
- Zajebiście. Byłeś świetny.
- No wiem. Ty też byłaś niezła.
- Niezła ? Chyba mnie nie doceniasz.
- To co, powtórzymy to dzisiaj wieczorem  ?
- Nie wiem. Może.
- Pff.. może. Dobra, zaczyna nam się wywiad i muszę już kończyć. Narazie, bejbee. - oy Nathanku, nie bejbuuj mi tutaj, bo cię zgwałcę. ^^
- Pa !
Kurwaa, to jego figo-fago ! Dziękuję bardzo, nie skorzystam. ; /
Zaczęłam się ubierać. Uczesałam te moje kłaki i poszłam do kuchni. Zrobiłam se kanapeczki z nutellą.. Mmmniam.! : >
Usiadłam na kanapie i TV włączyłam.
O lol ! Wywiad tych zboczuchów nadają ! Obejrze se xd.
- Nathan, mam do ciebie kilka pytań. - no no, Nathuuś bd miał pytankaa :D
- Proszę pytać. - uhuhu, powaga u mojego skarbusia , ? to nie spotykane.
- Dobrze. Czy to prawda że spotykasz się z Polką ? - e, że jak ? Co to za pytanie ? ; /
- Tak, spotyka się z Polką ! Dokładniej ze mną ! Masz z tym jakiś problem, pedale ?! - się wydarłam do telewizora.
- No tak. Spotykam się z Polką. Dokładniej z Anią Kowalik. Uhuhu, jakbyś ją pan zobaczył to byś się zesrał. Powala na kolana ! A co, masz z tym jakiś problem ? - oh, jak bratnia dusza... <33
- Nie, nie mam. Dobraa, następne pytanie. Krążą plotki, że spodziewacie się dziecka, czy to prawda ? - oł maj gad! ; - / Nathan ! nie mów mu ! proszę cię!
- Em... a, a skąd takie plotki ? - no już myślałam, że wypapla.
- Mmm... powiedzmy, że mamy swoje własne prywatne źródła.
- Muszę znać te źródła, bo nie odpowiem. - noo, drażnij go skarbie ! będziesz miał nagrode ! xD
Poleciałam na górę po telefon i od razu wróciłam do salonu. Odblokowałam ekran i napisałam mu szybkiego esa. : ,, Bejbee, drażnij go dalej, dociągnij tak do końca. Proszę cię. On nie może się dowiedzieć. Dostaniesz za to nagrodę. Koffam cię. Pozdrów debili. Aniuuś :* ".
Ale ze mnie poetka, no nie powiem .
*** oczami Nathan'a ***
Kurwa, kto mu powiedział, że będziemy mieć dziecko ?! Zepsuł mi humor, pedał jebany. ; /
Dostałem esa od Anki. Bejbuuś ! : * Kocham ją. Dobra, przerwa na reklamy. Na szczęście. Zadzwonię do niej. Wyszłem na pole tylnymi drzwiami i wybrałem numer do Ani.
- Aniuu, czeeść. - hue. ;D
- No hej, Nath, proszę cię, nie mów mu ! Bo cię zgwałcę !
- No dobra, pogadam z chłopakami i pociągniemy do końca wywiadu. Ja też nie chcę, żeby się dowiedział. Zaczęłoby się piekło. Nie mogę nas zdradzić. 
- Wow, coś mądrego wypłynęło z twoich ust. Zapiszę to w kalendarzu ! ; P 
- No wiem. Zapisz ! Dobra, muszę kończyć. Paa.
- Dobjanoć.
Schowałem telefon do kieszeni i pognałem znaleźć chłopaków.
- Panie Thomasie ! - wrzasnąłem do pedałka, co przed kiblem stał i skakał. - Ty, kurwa, co ty odwalasz ?
- No bo mi się sikać chce !
- No to czemu nie wejdziesz do klopa ? - boże, co za matoł ;p
- Bo Siva sra ! Ja pierdziele mulat wyłaź , bo popuszczę ! - pasowałoby go nagrać, no ale jak sprawę mam, to mam.
- Dobra.? To ty tu skacz, a ja.. chwila, gdzie reszta  ?
- Max i Jay są w garderobie. Sivaa !!!! - jprdl. ;//
Poszedłem do naszej garderoby, gdzie podobno była reszta matołów. A no, byli tam.
- Chłopaki, mam sprawę. To zależy od życia lub śmierci. - dramatycznie się zrobiło. uh.! :D
- Oł gad ! To gadaj.
- Pamiętacie, że ten pedał prowadzący się mnie zapytał czy będziemy mieli z Anką dziecko c'nie ?
- Nuu. -.-
- To mam pomysł. Wymyśliliśmy z Anką, że będę odchodził co chwila od tematu i tak pociągnę do końca wywiadu. On się nie może dowiedzieć o dziecku. I musicie mi pomóc.
- No spoko. Pomożemy, bo nam zależy na waszym związku i wgl. A tak to jakby się dowiedział, to pod domem byśmy mieli pismaków w pizduu ! :P - kurwa, jaki szczery Jay.
- Dobra, chodźcie już. - powiedziałem, i poszedłem na scenę, żeby być gotowym na koniec reklam. Hahahah, a Tom jeszcze się nie wysikał. Chwila, mam pomysła. Seev wyjdzie z tego kibla szybciej niż Max posuwa Sylwię. Ee, kurwa skąd ja to wiem ? Dziwny jestem. -,-
Podszedłem pod drzwi od kibla i się wydarłem do mulata : 
- Siva ! Wychodź ! Weronika tańczy w bikini ! - kurwa, jak wyleciał !
- Hahahhahaahhahahaahhahahaa, jebłem ! - dosłownie. - Debilu, ja se z ciebie jaja robiłem. 
- No i poskutkowało ! Nareszcie się mogę wylać ! - krzyknął Tom i wbiegł do klopa.
- Oookeeej ? - kurwa, co za debil. ; /
- Chwila, to ja tak długo tam siedziałem ?? - nooo, raczej.
- Nawet nie wiesz jak długo. - powiedział Max.
- Chłopaki, chodźcie już. Za chwilę zaczynamy. - zawołał nas ten pedał. Kurwa, nie rozkazuj mi, bo ci przyjebie. 
- Czekamy jeszcze na Tom'a , bo w klopie siedzi. - żem powiedział ^.^
- I leci strumieniem. - jprdl. Jay ! bo się zleje!
- Psiiiiii!!!! - ja i Siva ! Too myy! ; >
- Tom, kurwa pośpiesz się ! - a żeś się wydarł łysolku ! *.*
No i wyszedł !
- No jestem. Czego się tak drzesz ?!
- Bo już prawie zaczynamy debilu.
- A. To spoko. - usiadł na krzesełku z plastiku kuźwa. Pewnie w TESCO kupili :D
- Zaczynamy za 3, 2 , 1 - co ty mi tu kurwa pokazujesz palcami. Jam Nathan Sykes matole ! Mnie się nie wytyka palcami! A tak wgl, to się nie pokazuje palcem chuju XDD.
- Witamy ponownie. Jest z nami megapopularny zespół The Wanted. - jprdl jaki szok! A żeś się miły zrobił pedałku.  ; /
- No. Jesteśmy. - na cholerę się odzywasz Tom ?! Albo nie... przecież to plan nasz jest. Start !
- Cześć mamoo! - hueehue ;D a się zdziwili.
- Ei, chłopie, ile ty masz lat ? Chyba starszy ode mnie jest. - dajesz Max ! 
- Fajne masz to studio. - kolejny Siva. ; D
- A ja lubię naleśniki  z nutellą . -hahahahahahahahahahahhahahaha, kurwa ogarnąć się nie mogłem. Plan szedł pełną parą. Jay ! Ja też lubię naleśniiikii!
- Naleśniikii ? - Max i Seev się chcieli upewnić : >
- Chłopaki! Spokój!
- A nie. Nie spokój. Idziesz ze mną. Chłopaki zajmą się wywiadem. - pociągnąłem go za ten krawacik i poszłem za kulisy ; / będzie się działo.
Złapałem go za koszulę i szarpnąłem. Chuj mi z tym, że wyprasowana.
- Słuchaj gnoju! Jeżeli jeszcze raz mnie zapytasz o moje życie prywatne , to tak ci do dupy dokopię , że nie będziesz mógł już usiąść na tych twoich krzesełkach z TESCO, rozumiesz ? - wkurwiłem się nieco. : P
- Puść mnie ! Rozumiem. Takim zachowaniem przyznałeś się do tego, że twoja laska jest w ciąży. Narazka ! - odleciał tak szybko , że nie chciało mi się już go ganiać. Napisałem esa do Anki : 
,, Skarbie, przepraszam. Zachowałem się jak dupek i wygadałem się. Nie wkurzaj się na mnie. Nie wiedziałem, że prowadzący będzie aż taki przebiegły i sprytny. : ( Wiedz, że cię kocham i przejdziemy przez to razem. Będziemy w domu za pół godziny. Nath ♥ ".
No soory, nie wyszło nam. Każdemu mogło się zdarzyć. Wróciłem do chłopaków.
- Dobra. Zabieramy się stąd. - od razu zatrzymali paczadła na mojej minie.
- Co jest ? - zapytał Seev. 
- On wie. - odpowiedziałem zażenowany i ruszyłem do auta. Ania się na mnie okropnie zawiodła. Jestem do niczego. :c
Chłopaki polecieli za mną i nawet mi drzwi od auta otworzyli. Ale miluusie :3
- Nathan, ale co wie ? - kurwa, a myślałem, że tylko ja tu jestem głupi. Noo, chyba wiesz co on wie Tom. Pomyśl. xD
- Że ... że Anka jest w ciąży. - jaki szok ! Dobraa, bez żartów. Nawaliłem.
Przez całą drogę nikt się nie odzywał. Dziwne to było, no ale ... znałem przyczynę ;C Kurwa Nathan ! Nie smutaj !
Kiedy wszedłem do domu, nie zauważyłem śladu po Ani. 
,, Może jest u mnie w pokoju " - pomyślałem.
No i była.
- Ania ?
- Hej. - wyjąkała. A to już wiem o co biega.
- Dostałaś esa ? - westchnąłem.
- Tak. Nathan...
- Tak wiem. To wszystko moja wina. Zawiodłaś się na mnie i pewnie teraz ze mną zerwiesz.
- Co ? Nie, to nie twoja wina. Nie zawiodłam się na tobie i nie zerwę z tobą.
- Serio ?
- No pewnie. Nathan, czy zerwałabym z tobą przez byle gówno ? Dowiedział się o ciąży , wielkie mi halo! - nie wiedziałem, że będzie w tak dobrym nastroju.
- Nawet nie wiesz jak mi ulżyło. Myślałem, że mnie rzucisz.
- Miałabym rzucić największego przystojniaka na Ziemi ? O nie ! Bo kto by ze mną tak brykał w nocy ? Jesteś niezastąpiony. - podsunęła dupcię do mnie i sprzedała mi soczystego buziaczka... ale po chwili był krótkim buziaczkiem, bo do pokoju wparował Max !
- Puka się ! - krzyknąłem do debila : / 
- Dobra. - zapukał. - Mogę ?
- Teraz już tak. - Ania podniosła się z łóżka.
- Idziemy z dziewczynami na pizzę ? Wybierzecie się z nami ?
- Noo. ^.^ - co za pytanie. My na pizzę ? Zawszee !
Zebraliśmy się wszyscy i gdzieś po 10 minutach byliśmy w pizzerii. Każda para wzięła jedną dużą na  siebie. Ja i Ania zjedliśmy jako pierwsi ! Miszcze ! 
- Ei, skoro wy nas zaprosiliście, to chyba znaczy, że wy płacicie c'nie ? - zapytałem.
- E....e.... no dobraa. - kurwa, co on się tak jąka. Jak ktoś zaprasza to stawia ! Nie ma co. Haahaha, stawia. Skojarzeenia powracają ! : )
- To co, idziemy się przejść ? - zapytała Ania.
- Pewnie. - wziąłem ją za rękę i wyszliśmy.
Ruszyliśmy drogą do ( jak zwykle , ulubionego miejsca Ani ) parku ! Nudny jak flaki, ale dla Ani pójdę nawet do piekła.
Idziemy, idziemy i ... STOP ! Anka legła na trawie.
- Połóż się na chwilę.
- Spoko.
- Wiesz, że cię kocham ? - no baa !
- Wiem. A ty wiesz, że cię kocham ?
- Wiem. - pocałowała mnie namiętnie.
Tak przez 20 minut leżeliśmy i oglądaliśmy chmurki xD



Jeest ! :D 
Kolejny ( zboczony ) next  ^^
Kto mnie kocha ?
Gabryśka, w Sylwestra jedziemy z Nathem i Tomem do lasuu... : **
Wiesz, że cię kocham ? ; >
Pewnie, że wiesz !
Dobraa.. spadam, bo zaraz do ojca jadę.
Si ju lejter biczys ! < 3

sobota, 22 grudnia 2012

Rozdział 16

Następnego dnia czułam się trochę lepiej, ale nadal było mi niedobrze. Gdy Nathan zobaczył, że się obudziłam, uśmiechnął się i pocałował w czoło.
- Jak się czujesz ? - zapytał.
- Nawet dobrze. Przyniesiesz mi wody ?
- Ok. - wstał z łóżka i wyszedł z pokoju.
Ja również wstałam i ubrałam moją obciągniętą czarną bluzkę oraz szare getry. Po chwili Nath przyniósł mi szklankę wody. Usiadłam na łóżku i powoli wypiłam.
- Ania, a jak damy na imię dziecku ?
- Słuchaj. Dopiero wczoraj dowiedziałam się, że jestem w ciąży, więc jeszcze nie wiem. Muszę się zastanowić, a poza tym to nie wiadomo, czy ... czy...
- Czy co ? - przerwał mi.
- Czy to jest...- nie mogłam tego z siebie wydusić. - czy to jest twoje dziecko. - po co to powiedziałam. No to się zacznie. xD
- Co ? Przecież, wiadomo że ja jestem ojcem. No bo, kto inny....- zaczął się zastanawiać. - Zabiję gnoja!- wybiegł z pokoju. Wiedziałam, że chodziło mu o Maxa, więc pobiegłam za nim. Nathan wszedł do jego pokoju bez pukania i popchnął go.
- Ty chuju ! Zrobiłeś mojej dziewczynie dziecko! - chłopaki znowu zaczęli okładać się pięściami.
- Chłopaki ! Uspokój się ! - pobiegłam na dół, żeby ktoś mi pomógł ich rozdzielić. Z pomocą ruszył Jay. Było ciężko, ale poradził sobie z chłopakami.
- O co znowu poszło ? - zapytał zdezorientowany loczek.
- Max zrobił Ance malucha ! - Nath znowu ruszył z pięściami na Maxa, ale tym razem udało mi się go od niego odciągnąć.
- Nathan! Przestań ! Co się z tobą dzieje ? - noo, wkurwiony na maxa był. Nie poznawałam go.
- Chyba mam prawo wiedzieć , kto jest ojcem tego dziecka ?
- Ale nie w taki sposób. Jutro pójdziemy zrobić badanie na ojcostwo, ok ?
- No dobra. - Nath podszedł do Maxa. - Słuchaj stary, sory, że znowu się tak  na ciebie uniosłem. Po prostu, bardzo zależy mi na Ani i na dziecku.
- Spoko. Każdemu by zależało. Rozumiem cię.
Ja i Nathan poszliśmy do łazienki, żeby zmyć krew z jego twarzy.
Potem poszliśmy do naszego pokoju i położyliśmy się na łóżku.
Trochę porozmawialiśmy , aż w końcu wtuleni w siebie zasnęliśmy.




No ii...... długo oczekiwany ;d jeest !
tęskniłam za wamii :)
a wy za mną ?
zaczynam wchodzić w ten flooow. niedługo kolejny.
a tak wgl to jak się podoba ? ?

niedziela, 7 października 2012

Ważne info

Sory, że to piszę, ale niestety ... Zaskoczę was ;<
Zawieszam bloga na 2 tygodnie .. Przepraszam, ale tak jest. Nie fochajcie się.
Może po tygodniu uda mi się go odwiesić, ale nie obiecuję. ♥..♥ Uśmiechnijcie się jak oni . <33