Sory, że to piszę, ale niestety ... Zaskoczę was ;<
Zawieszam bloga na 2 tygodnie .. Przepraszam, ale tak jest. Nie fochajcie się.
Może po tygodniu uda mi się go odwiesić, ale nie obiecuję. ♥..♥ Uśmiechnijcie się jak oni . <33
Blog o The Wanted. Opowiadania będa nawiazywać do życia zwyczajnej osiemnastolatki która poznaje swoich idoli i zostaja przyjaciółmi. Będą pojawiać się również imaginy.
hhhh
niedziela, 7 października 2012
wtorek, 2 października 2012
Rozdział 15
Rano, było mi niedobrze. Szybko wstałam z łóżka i pobiegłam do łazienki. Siedziałam nad klopem i wymiotowałam.
Nathan do mnie przyszedł.
- Skarbie, co jest ? - zapytał.
- Nie wiem. Może zjadłam wczoraj coś nieświeżego.
- Możee... albo jesteś .. - przerwałam mu.
- Nawet o tym nie myśl !
- No co ? To możliwe. Chciałbym zostać tatą. - zaśmiał się.
- Nathan, to nie jest czas na żarty. Przyniesiesz mi jakieś lekarstwo ?
- Ok. - powiedział i zszedł na dół.
Wstałam z podłogi i ubrałam białą bokserkę i zielone krótkie spodenki, które leżały na półce w łazience. Po chwili przyszedł Nath z jakimiś tabletkami. Zażyłam je, ale nadal było mi niedobrze. Przez cały ranek siedziałam w toalecie. Wychodziłam tylko wtedy, gdy ktoś chciał skorzystać. Później od razu wracałam do wymiotów. Chłopaki pojechali na spotkanie z menagerem, więc zostałam sama. Zadzwoniłam do Sylwii i poprosiłam, żeby przyszła. Po 15 minutach stała już w drzwiach od łazienki.
- Nieźle. Ej Anka, może rzeczywiście jesteś w ciąży ?
- Nie wiem. Boję się.
- Nie ma czego. Jak chcesz, to możemy to sprawdzić. - wyjęła z torebki 2 testy ciążowe.
- Po co nosisz je w torebce ?
- Znasz mnie. Zawsze muszę być przygotowana. No dobra. Sprawdzaj.- wyszła z łazienki. Pooddychałam głęboko i zrobiłam testy. Oba wyszły pozytywnie. Zaczęłam płakać.
Do toalety weszła Sylwia.
- No i... Anka czemu płaczesz ? - podałam jej testy.
- Patrz.
- O matko ! Jesteś w ciąży ! Ale czad ! - ona tryskała radością, ale mi nie było z czego się cieszyć.
- Nie ! Ty nic nie rozumiesz. Ja... ja nie chcę. Nie mogę. Nie potrafię. - płakałam jeszcze bardziej.
- Nie płacz. Będzie dobrze. Zobaczysz. - przytuliła mnie.
Nie usłyszałyśmy, jak do domu wrócili chłopaki.
- Cześć skarbie. - w łazience niespodziewanie pojawił się Nathan. - Co ... - nie dokończył. Bardziej skupił się na dwóch zużytych testach ciążowych leżących na podłodze łazienki, niż na mówieniu.
- Ania ... czy ty ... - zaniemówił.
- To może ja was zostawię samych. - Sylwia wolnymi kroczkami wyszła z łazienki, a potem jak strzała pognała do salonu.
- Nath, ja jestem w ciąży. - szepnęłam.
- Co ? - szczena mu opadła.
- Tylko się nie wkurzaj.
- Dlaczego miałbym się wkurzać ? - kucnął przede mną. - To niesamowite. Będziemy mieć dziecko. - uśmiechnął się. - Ale, czemu płaczesz ? Nie cieszysz się ? - złapał mnie za ręce i podniósł się z podłogi.
- Cieszę się, ale .... - nie wiedziałam co mu odpowiedzieć. Po prostu się zacięłam.
- Zostańmy na tym, że się cieszysz. - pocałował mnie namiętnie. - Chodź, trzeba schować te testy, bo jeszcze chłopaki je znajdą i będzie dopiero zamieszanie. - zaśmiałam się i podniosłam z podłogi dowody na to , że jestem w ciąży i schowałam je pod ubraniami w szafie Nathan'a. Wróciliśmy do salonu. Sylwia musiała już iść, więc pożegnałam się z nią i usiadłam z Nathanem na kanapie. Do końca dnia oglądaliśmy ,, Zmierzch" . Film skończył się o 23:00. Poszliśmy spać.
No i jest kolejny :))
Jak się podoba.?
Trochę krótki, ale przynajmniej jest, no nie ?? xx Komentujcie.!
poniedziałek, 1 października 2012
Rozdział 14
Zrobiłam tak jak chciałam. Ubrałam buty i wyszłam z domu. Po krótszym czasie znalazłam się na moście. Stanęłam przy barierce. Pooddychałam parę ostatnich razy tym świeżym powietrzem. Przeszłam na drugą stronę balustrady. Spojrzałam w dół. Było tam dosyć wysoko. Przeraziłam się, ale po chwili mi przeszło. Już prawie skoczyłam, aż nagle ktoś , a dokładniej Siva mnie powstrzymał.
- Ania, nie rób tego. - powoli się do mnie zbliżał.
- Nie podchodź ! Bo skoczę !
- Słuchaj. Nie możesz tego zrobić. Nie skacz. Po co to robisz ?
- I tak wszyscy mają mnie gdzieś. Osoby, na których najbardziej mi zależy, zostały zranione, i to właśnie przeze mnie. Nie mogę dalej z tym żyć. Już do końca życia będę miała ich na sumieniu. Czyli .. ten koniec nastaje z tą chwilą . - wychyliłam jedną nogę do nad przepaść.
- Nie ! - krzyknął Seev. - Proszę cię Ania. Nie rób tego. Wszystko będzie dobrze. Chodź. - wyciągnął do mnie rękę. Po chwili namysłu, złapałam go i przeszłam na drugą stronę.
- Dlaczego nie pozwoliłeś mi tego zrobić ? - zapytałam.
- Dlatego, że jesteś za świetną dziewczyną, żeby się zabić. Nie obwiniaj siebie za tamto. Byłaś pijana. Jesteś piękna, miła i zabawna. Naprawdę. Zazdroszczę Nathanowi. Jest wielkim szczęściarzem. - uśmiechnął się.
- Serio ?
- No pewnie.
- Awww . Dziękuję. To słodkie. - przytuliłam go i poszliśmy do domu.
Kiedy weszliśmy, Nath podbiegł do mnie.
- Gdzie byłaś ? Martwiłem się o ciebie.
- Byłam .... chwila, martwiłeś się o mnie ?
- To znaczy ... eh, tak. - na mojej twarzy zagościł promienny uśmiech.
- Znalazłem ją na moście. Chciała skoczyć. - oznajmił Siva.
- Że co ?! Zwariowałaś ?! Dlaczego chciałaś to zrobić ?!
- Skoro moje życie nie ma sensu, to po co mam je dalej wieść ? - po policzku spłynęła mi łza.
- Ej, ej. Nie płacz. - Nath ją wytarł. - Wszystko będzie dobrze.
- Nie, nie będzie. Ty nigdy mi nie wybaczysz, Sylwia nigdy mi nie wybaczysz. Do końca życia będziecie mnie olewać !!
Rozpłakałam się i wybiegłam z domu. Nathan pobiegł za mną. Nie byłam zbyt szybka, dlatego mnie złapał.
- Stój. Nie płacz już. - przytulił mnie.
- Ale ... - zakrył mi usta.
- Żadnych ,, ale " . Nie możesz się zabić. Za dużo dla mnie znaczysz. - pocałował mnie namiętnie.
- Czyli, że mi wybaczysz?
- No jasne, że tak. Kocham cię.
- Ja ciebie też. Bardzo.
Znowu się pocałowaliśmy.
- Nigdy więcej mnie tak nie strasz.
- Ok.
Wróciliśmy do domu. Przekazaliśmy chłopakom, że już się pogodziliśmy. Ucieszyli się na tą wiadomość. W drzwiach pojawił się Max.
- I co ? Jak z Sylwią ? - zapytałam.
- Wyjaśniłem jej wszystko, ale mi nie wierzy. Nie jestem pewien, czy mi wybaczy. - był przygnębiony.
- Przykro mi. Może ja coś zdziałam ? Pójdę do niej.
- Nie, to nic nie da. Nie posłucha cię. Ledwo mnie do domu wpuściła, dlatego rozmawialiśmy na polu.
- Słuchaj, ona mnie zna od piaskownicy, a ciebie od dwóch tygodni. Na pewno ze mną pogada.
- A, Max. Sorki, że cię wtedy pobiłem. Nie wiem co ja sobie myślałem.
- Nie no , spoko. Wszystko gra. - byłam szczęśliwa, że się pogodzili. Zostały nam tylko dziewczyny. Poszłam do domu Sylwii. Były tam też Weronika, Gabi i Gosia. Zaczęłam im wszystko tłumaczyć.
*** wieczorem ***
Wróciłam do domu. Usiadłam w salonie. Na dół szybko zbiegli chłopaki.
- No i co ? - zapytał Max.
- No więc ... powiedziałam jej, że zrobiliśmy to pod wpływem alkoholu i że nic a nic nas nie łączy.
- I .... ?
- Postanowiła nam wybaczyć.
Max odetchnął z ulgą, ale w jego oczach nadal było widać smutek,
Robiło się już późno, więc wszyscy poszli spać. Nathan i ja położyliśmy się w łóżku. On bardzo szybko zasnął, natomiast ja nie mogłam. Wstałam z łóżka i wyszłam z pokoju. Poszłam do pokoju Max'a.
- Śpisz ? - zapytałam wchodząc do środka.
- Nie. A co ? - usiadł na łóżku.
- Musimy pogadać. - zakluczyłam drzwi, usiadłam na podłodze i oparłam się o łóżko.
- Ok. A o czym ? - zsunął się po łóżku.
- Chcę wiedzieć, czy to co dzisiaj mówiłeś było prawdą.
- Ale co ?
- To, że mnie kochasz.
- Tak. To prawda. Ale wiem, że jesteś zajęta.
- Słuchaj. Nie chcę, żebyś tracił nadzieję. Jesteś spoko facetem - poklepałam go po ramieniu. - Sylwia, ona naprawdę cię kocha. I ty ją też, prawda ?
- No pewnie, ale - przerwałam mu.
- Żadnych ,, ale " . Kochasz ją i koniec. Idź przez życie mówiąc : ,, Kocham Sylwię i nikogo innego ".
- Dzięki, że podniosłaś mnie na duchu. - wstałam z ziemi i ruszyłam do drzwi.
- Ale wiedz, że nadal cię kocham i zrobię wszystko, żebyś była ze mną. - odezwał się, a ja tylko wypuściłam długo wstrzymywane powietrze i wyszłam.
Wróciłam do pokoju. Położyłam się w łóżku. Przytuliłam się do Nathan'a i zasnęłam.
No to, macie nexta :)) Kolejny zakręcooony smutas :DD Komentujcie :>
sobota, 29 września 2012
Rozdział 13
Rano, gdy obudziłam się, zauważyłam , że Max leży koło mnie. Spojrzałam pod kołdrę. Był on nagi. Ja też byłam.
- Max. Obudź się. - szepnęłam do niego.
- Co się dzieje ? Co ja tu robię? - popatrzył pod kołdrę. - O matko ! Czy my....
- No wiesz .. chyba tak. Pamiętasz coś z tego ? Bo ja nie za bardzo.
- Pamiętam, że pocałowaliśmy się po powrocie z klubu, a później poszedłem spać. Chyba o 2 w nocy usłyszałem jakieś krzyki. Dochodziły one z twojego pokoju. Przyszedłem do ciebie, żeby sprawdzić co się dzieje. Powiedziałaś, że brzuch cię bardziej zabolał. Bardzo płakałaś Przytuliłem cię i uspokajałem. Chyba wtedy .. to zrobiliśmy.
- Co ?! - byłam zszokowana. Nie mogłam uwierzyć, że przespałam się z Maxem. Szybko wstałam z łóżka i zaczęłam ubierać czarne jeansy, niebieską bluzkę z pieskiem i czarne trampki. Przez cały czas nosiłam naszyjnik od Nathan'a.
- Ej Ania. Mogę się ciebie o coś zapytać ? - Max ubrał bokserki i podszedł do mnie.
- No.
- Czy ty ... czy ty coś do mnie czujesz ? - zatkało mnie. Nie wiedziałam co powiedzieć.
- Ja.. ja nie wiem. Dziwnie się czuję.
- No bo ja ... - nie dokończył bo mu przerwałam.
- Proszę, nie mów, że ty coś do mnie czujesz. Ja mam chłopaka, a ty masz dziewczynę. My ... nie ma żadnych ,, nas " . Nie mogę tego zrobić Sylwii, a tym bardziej Nathanowi.
- Rozumiem. Czyli, że to co wydarzyło się w nocy nic dla ciebie nie znaczy ? - zrobił smutną minę.
- Sama nie wiem. Ja, zrobiłam to pod wpływem alkoholu.
- Ale ja nie. To dowód na to, że cię kocham. Zostaw Nathan'a, zostaw Sylwię i zostań moją dziewczyną. - złapał mnie za ręce.
- Max, ja ... ja cię nie kocham. Przepraszam. - wyszłam z pokoju. Zeszłam na dół a tam wszyscy śpią na podłodze przed drzwiami. Zrobiłam sobie kawę. Do kuchni wszedł ubrany już Max.
- Ania. Proszę cię. Nawet nie wiesz jakim pałam do ciebie uczuciem. - zaczął całować mnie po szyi.
- Daj już spokój. To nie ma sensu. Ja kocham Nathan'a, nie ciebie. - nagle on położył swoje ręce na moich policzkach.
- Czy ty naprawdę nie możesz zrozumieć, że ja cię kocham ? - pocałował mnie namiętnie.
Po chwili ktoś odepchnął Maxa ode mnie. Był to Nathan.
- Ty idioto ! Czemu całujesz się z moją dziewczyną ? - chłopcy zaczęli okładać się pięściami.
- Nathan ! Max ! Uspokójcie się ! - do kuchni wparował Tom.
- Porąbało was ?! - rozdzielił ich.
Ja zaczęłam płakać.
Nathan patrzył na Max'a groźnym wzrokiem.
- O co poszło ? - Tom mnie zapytał.
- Ja ... - Nath mi przerwał.
- Chcesz wiedzieć o co poszło ?! Max całował się z moją dziewczyną ! Moją ! - zwrócił się do Max'a. - Sylwia ci już nie wystarcza ? Tom, lepiej uważaj, bo jeszcze twoją przeleci. - do naszej ,, miłej " rozmowy włączyły się Gabi i Sylwia.
- Co tu się dzieje ?
- Max zdradził cię z Anką . - oznajmił Tom.
- Z Anką ? Jak mogłaś ?! - spojrzała na Max'a. - A ty ?! Myślałam, że mnie kochasz! Nienawidzę was !! - wybiegła z domu z płaczem.
Reszta dziewczyn popatrzyła na mnie i Max'a złowrogo i wyszły za nią.
- Właśnie Ania. Jak mogłaś ?! Może jeszcze powiesz, że się z nim przespałaś, co ?! Przecież , ja cię kocham. Wiedziałaś, ile dla mnie znaczysz. A teraz to wszystko ma pójść w niepamięć ?? - Nathan ocierał rękawem swój zakrwawiony nos.
- Nie, nie. Nathan, ja cię kocham. I wiem, że gdzieś w głębi serca, ty mnie też. Proszę. Wybacz mi.
- Przykro mi, ale .... to koniec.
- Co ?? Nie, to nie może być prawda. - nie mogłam się pozbierać. Max wyszedł z domu, zakładałam, że idzie pogadać z Sylwią ( co jak co, kochał mnie, ale na niej też mu zależało ^.^) Nathan poszedł na górę.
Byłam załamana. Chłopaki zaczęli mnie pocieszać. Niestety, to nie pomogło. Jedyną rzeczą, którą chciałam wtedy zrobić, było zabić się ..
Taki smutas, ale zakręcony smutas !! -.- Komentujcie .... z dedykacją dla Matoła .!! xDD
piątek, 28 września 2012
Rozdział 12
Obudziłam się wtulona w Nathan;a. Obok mnie spał Max, koło niego Siva, a Jay i Tom spali na podłodze. Dziewczyn nie było. Nie wiedziałam dlaczego. Po cichu poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic, wysuszyłam włosy i nałożyłam lekki makijaż. Później poszłam do pokoju i przebrałam się w czerwone krótkie spodenki, zieloną bluzkę z koniczynką i białe vansy. Na rękę założyłam kilka bransoletek, a na szyi zawiesiłam naszyjnik od Nathan'a. Usiadłam przy biurku i włączyłam laptopa. Weszłam na twittera i napisałam coś takiego : ,, Wczorajszy dzień był szaaalonyy !! @SivaTheWanted zemścił się wraz z chłopakami na Jay'u. Chyba wiecie w jaki sposób .. xx " . Dostałam sms'a od Weroniki. Wyjaśniła mi dlaczego nie było ich u nas rano. Chciały przejść się po Londynie. Nagle do pokoju wszedł Nathan.
- O wstałeś ! Jak ci się spało ? - pocałowałam go w usta.
- Nawet dobrze. Masz dzisiaj jakieś plany na wieczór ? - zapytał przecierając oczy.
- Nie. A co ?
- Bo już masz . - zaśmiał się. - Idziemy z chłopakami do klubu.
- Ok. Jesteś głodny ? - zapytałam idąc w stronę drzwi.
- I to bardzo.
- Dobra. To ja idę zrobić śniadanie. Zawołam cię, gdy będzie gotowe.
- Dzięki skarbie. - pocałował mnie namiętnie.
Zeszłam na dół do kuchni, żeby zrobić omlety na śniadanie. Kiedy już skończyłam, krzyknęłam na cały dom :
- Śniadaaaanieeeee!!! - w tym momencie chłopaki obudzili się zszokowani i weszli do kuchni.
- Dobra. Czaję. - oznajmił loczek. - Ale czemu się tak drzesz ??
- Żebyście wstali ! Już jest 12:00.
- No i co ?
- To, że nie wolno wam zmarnować tak pięknego dnia - pokazałam na okno.
Nathan wszedł do kuchni i objął mnie od tyłu.
- Ale tu pięknie pachnie. - pociągnął nosem. Podałam mu talerz z jego porcją.
- Smacznego.
- Dzięki. - sprzedał soczystego buziaka na moich ustach i zaczął wsysać omlety.
Reszta chłopaków też raczyła zjeść śniadanie. Po posiłku umyłam naczynia i poszłam do pokoju, żeby wybrać ciuch na imprezę. Postawiłam na szarą sukienkę bez ramiączek i czarne szpilki. Dodałam do tego białą bransoletkę.
**** wieczorem *****
Przebrałam się. Włosy zrobiłam lokówką. Wzięłam torebkę i wyszliśmy do klubu. Przed domem czekały na nas moje przyjaciółki. Szliśmy na piechotę, ponieważ chłopaki chcieli sobie <trochę haha :D > wypić. Po 5 minutach dotarliśmy na miejsce. Usiedliśmy przy jednym ze stolików i zamówiliśmy po drinku. Wypiłam ich chyba z pięć. Później poszliśmy tańczyć. Akurat kiedy weszliśmy na parkiet, puścili wolną piosenkę.
- Mogę prosić ? - zapytał Nathan obejmując mnie jak do tańca.
- No pewnie.
Zaczęliśmy tańczyć. Dalej chodziły już same szybkie piosenki. Dawaliśmy czadu na parkiecie. Zwłaszcza Tom i Nathan.
Później ja trochę źle się poczułam. Wróciłam do stolika. Siedzieli tam : Seev i Weronika, ale po chwili poszli tańczyć i Max, który popijał wódkę. Zauważył , że jest ze mną coś nie tak, widać to było po mojej minie.
- Ania, coś się stało ? - zapytał.
- Nie czuję się za dobrze. Chyba wrócę do domu. - syknęłam, ponieważ coś zaczęło mnie kłuć w brzuchu. - Ałłł... jak to boli.
- Poczekaj, nie możesz wrócić sama w takim stanie i o tej godzinie. Pójdę z tobą. Zaczekaj tutaj, a ja powiem Nathanowi i Sylwii.
Max odszedł do imprezowiczów, a ja nadal wyginałam się z bólu. Łysol wrócił i poszliśmy do domu. Było ze mną ciężko, bo byłam pijana i brzuch mnie nadal bolał, ale jakoś dotarliśmy... byłam podtrzymywana przez Max'a. Nagle zasnęłam. Czułam, że lecę w dół, ale Max mnie złapał. Wziął mnie na ręce i zaniósł do pokoju Nath'a. Położył mnie na łóżku, a ja się obudziłam. Swoje ręce trzymałam na jego karku. Patrzyliśmy sobie w oczy. Nagle pocałowaliśmy się. Szybko przerwałam ten pocałunek.
- Przepraszam. - powiedział Max i wstał z łóżka.
- Nie, nie. To ja przepraszam. Przez ten alkohol straciłam rozum. I jeszcze ten brzuch. Uff .. już nigdy tak nie zabaluję. - Max się zaśmiał.
- Więc ... ? - oznajmił pytaniem
- Więc.. nikt nie może się o tym dowiedzieć. To by zniszczyło moje życie, i twoje raczej też. Buzia na kłódkę , jasne ? - powiedziałam to jakby z głosem generała, mówiącego do żołnierza.
- Tak jest ! - zasalutował i wyszedł z pokoju.
Przebrałam się i położyłam się w łóżku. Zasnęłam.
Sory, że tak długo czekaliście ! ale jest :p jak wam się podoba ??
wtorek, 25 września 2012
Rozdział 11
Obudziłam się z potężnym bólem głowy. Nathan siedział obok mnie na łóżku i pisał coś na laptopie. Zauważył, że się obudziłam i go odłożył.
- No dzień dobry śpiochu. - pocałował mnie namiętnie.
- Hej. Która godzina ?
- 13:00. Nieźle sobie pospałaś.
- Heh. Masz coś na ból głowy ?
- Coś się znajdzie. Zaraz wracam. - powiedział i poszedł na dół.
Ja w tym czasie zaczęłam ubierać mój dres.
Nath wszedł do pokoju z opakowaniem tabletek w ręku.
- Proszę. - podał mi pudełko.
- Dzięki. - połknęłam jedną tabletkę i przytuliłam Nathan'a. - Kocham Cię.
- Ja ciebie też skarbie. - pocałował mnie namiętnie.
Zeszłam na dół, żeby coś zjeść. Kiedy weszłam do kuchni, wszystko było tam pięknie posprzątane. Zajrzałam do salonu. Tam też wszystko lśniło. Byłam zaskoczona, ponieważ chłopaki nigdy nie byli zbytnio napaleni na sprzątanie. Wróciłam do kuchni i zrobiłam sobie jajecznicę. Usiadłam przy stole i ją zjadłam. Co dziwne, nigdzie nie było chłopaków. Do kuchni wszedł Nathan.
- Skarbie, gdzie są chłopaki ? - zapytałam.
- Wyskoczyli na miasto. Chcieli, żebym też poszedł, ale ty spałaś, więc ja wolałem zostać przy tobie.
- Jesteś taki kochany. - pocałowałam go.
- Głowa już cię nie boli ?
- Już nie.
Poszliśmy do salonu i włączyliśmy TV. Natrafiliśmy na jakiś film. Opowiadał on o jakimś chłopcu, który miał psa i zaginął z nim na jakiejś wyspie. Na koniec odnaleźli się. Bardzo się wzruszyłam. Tak bardzo, że aż się rozpłakałam.
- Aniu, co się stało ? Czemu płaczesz ? - Nath objął mnie ręką.
- No bo.. ten film . Ja ... bardzo łatwo się wzruszam.
Nathan się zaśmiał.
- No co ?
- Nic, nic. Po prostu, to jest zabawne. - zaczął się śmiać jak pajac. Popatrzyłam na niego groźnym wzrokiem. Widać podziałało, bo przestał się śmiać.
Do domu weszli chłopaki.
- Siema !!! - krzyknął Seev.
- Czego się tak drzesz ?
- Bo dzisiaj jest Wanted Wednesday !! - zaczął skakać po całym domu.
- Siva ! - próbowałam go złapać. - Siva ! Siva ! - zatrzymał się.
- No co ??
- To, że dzisiaj jest wtorek.
- Aha.
Wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
- On tak się darł przez całą drogę. Hahaha ! - Jay aż się popłakał ze śmiechu.
- Czyli że wiedzieliście o tym, że dzisiaj jest wtorek i nie powiedzieliście mi tego ?! - można było zauważyć gniew w jego oczach.
- No.
- Przez was wyszedłem na totalnego głupka ! Nie podaruję wam tego !! - zaczął gonić wszystkich chłopaków, oprócz Nath'a.
- Stop ! Siva! Stop ! - krzyknął do niego Max. - To nie przez nas. Ja i Tom chcieliśmy ci powiedzieć, ale ... Jay nam zabronił. - Seev skierował wzrok na loczka.
- Co za kabel ! - krzyknął oskarżony.
- Zabroniłeś ?!
- No ... może.
- Wiesz co to oznacza ? - zaczął machać palcami.
- Nie, nie ! Proszę ! - Siva momentalnie zaczął go łaskotać. Dołączyli do niego Tom, Max, Nathan i w końcu ja.
- Proszę ! Skończcie już ! Przepraszam ! - krzyczał śmiejąc się. Przestaliśmy. Przez cały czas się śmialiśmy.
- Wygraliśmy !! - ledwo to powiedział Tom, ponieważ tarzał się po podłodze ze śmiechu.
- Ej słuchajcie. Może sobie zamówimy pizze ? - zapytał Nathan chwytając za komórkę.
- No spoko. Zamów 2 wielkie Capriciozy, a ja zadzwonię po dziewczyny. - Max wziął swój telefon i wybrał numer.
Po 10 minutach przyszły moje psiapsióły. Czekaliśmy na pizze 40 minut. Kiedy Seev odebrał pudełka z pizzą od dostawcy wszyscy rzuciliśmy się na niego. Każdy wziął sobie po kawałku pizzy, walnął trochę sosu, nalał coli i usiadł w salonie. Włączyłam TV. Przełączyłam na ESKA TV. Zaczął się program Eska Tv News. Adrian Harasim (prezenter) przedstawił różne ciekawostki ze świata show-biznesu. Na koniec mówił coś o One Direction. Max i Tom w tym czasie pili colę.
- ,,Zespół One Direction kontra The Wanted". To zdanie pojawia się na każdej możliwej stronie. Dla 5 Bieberów, bo tak większość nastolatków nazywa 1D nie jest to najlepsza wiadomość. Już wyjaśniam dlaczego. Zespół TW jest starszy i bardziej doświadczony od grupy 1D, dlatego też boysband założony w 2009 roku ma więcej fanów. Pozwolę sobie też przypomnieć, że utwór The Wanted ,,Glad You Came" został uznany za najlepszy utwór wakacyjny. Brzmi to nieziemsko. - w tym momencie Max i Tom wypluli jednocześnie colę prosto na telewizor. Wszyscy byliśmy zszokowani. To znaczy, tylko my dziewczyny, bo chłopaki zaczęli świrować jak nigdy dotąd.
- Wow ! Nareszcie przebiliśmy 1D !! Ale czad ! - krzyknął Jay.
Chłopcy byli naprawdę szczęśliwi, bo odkąd pamiętam to zawsze wszyscy woleli 1D, a teraz TW jest na szczycie.
Do końca dnia oglądaliśmy jakiś film.
No to jest drugi ... sorka, że tak długo czekaliście :d Jak wam się podoba ??
niedziela, 23 września 2012
Rozdział 10
No to, znowu napiszę wam o moim minionym tygodniu. Tym razem był on zwariowany. Raz smutny, raz wesoły, więc zaczynam. Zaczął się on 10 lipca. Były wtedy moje urodziny. Mieszkałam wtedy u Nath'a, ponieważ mój dom był remontowany. Tamtego dnia wszyscy jakoś dziwnie się zachowywali. Jakby coś przede mną ukrywali. Zjedliśmy obiad. Ja i Nathan poszliśmy do pokoju, a chłopaki do salonu. Położyłam się na łóżku, a Nathan obok mnie.
- Nath. O co chodzi ? - on tylko zrobił <udawaną> minę w stylu ,,WTF?!".
- Ale o czym ty mówisz ?
- No weź. Coś przede mną ukrywasz. Powiedz o co chodzi.
- Nie powiem ci, bo nie wiem. A teraz, chodź. - pociągnął mnie za rękę i wstałam z łóżka.
- Ale gdzie ?
- Na spacer.
- Pogięło cię ? Na dworze leje.
- No już chodź. Nie marudź. - założyłam bluzę i zeszliśmy na dół.
Ja ubierałam buty, a Nathan rozmawiał o czymś z chłopakami. Wzięłam parasol i wyszliśmy. Akurat przestało padać, więc odłożyliśmy parasol.
Szliśmy do parku. Nagle Nathan się zatrzymał.
- Kochanie. Możesz coś dla mnie zrobić ?
- No pewnie.
- Zamknij oczy.
Zamknęłam je, tak jak prosił. Nagle poczułam coś na mojej szyi.
- Możesz już otworzyć.
Otworzyłam oczy i spojrzałam na szyję. Wisiał na niej naszyjnik z imieniem mojego chłopaka, czyli Nathana.
- Wszystkiego najlepszego skarbie. - pocałował mnie.
- Nathan. Jest piękny. Dziękuję. - pocałowałam go namiętnie.
Zaczęliśmy iść w stronę domu chłopaków.
Przez całą drogę Nathan pisał sms'y.
Doszliśmy już pod drzwi domu. Chciałam wejść ale Nath mnie zatrzymał.
- Kocham Cię. - pocałował mnie i zakrył moje oczy swoją dłonią.
- Nathan. Co ty odwalasz ? - słyszałam jak otwierał drzwi. Weszliśmy do środka, a ja nadal miałam zakryte oczy.
- Gotowa ?
- Na co ?
- Na to ! - wziął rękę z moich oczu.
- Niespodzianka ! - krzyknęli chórem wszyscy moi znajomi, wliczając w to oczywiście moje najlepsze przyjaciółki i chłopaków z zespołu. Gdy weszłam do salonu wszyscy ustawili się w kolejce, żeby złożyć mi życzenia. Pierwsze były moje psiapsióły, później chłopaki, moi znajomi z liceum oraz Cassie i Tina z zajęć gitarowych. Potem przyszedł czas na prezenty. Dużo ich było. Ciuchy, buty, biżuteria, kosmetyki itp. To były prezenty od moich przyjaciółek i innych znajomych. Nadszedł czas na prezent od naszych gwiazdorów.
- To prezent tylko ode mnie, Jaya, Sivy i Maxa. - powiedział Tom i wręczył mi prezent.
- To nowa gitara ! - bardzo się ucieszyłam. Przytuliłam każdego z chłopaków. - Dziękuję wam bardzo.
- Ależ proszę. - Max się uśmiechnął.
Chłopaki poszli do gości, a ja do kuchni. Były tam Weronika, Gabi, Sylwia i Gosia. Oparłam się o blat.
- Ta impreza jest świetna ! Kto to wszystko zorganizował ?- zapytałam.
- Nathan. - odpowiedziała Sylwia.
- Serio ?
- To znaczy, to Nathan wpadł na pomysł, żeby urządzić ci tą imprezę. Kiedy byliście na spacerze, to chłopaki tu wszystko ustawili.
Gdy to usłyszałam, szybko pobiegłam do Nathan'a i go przytuliłam.
- Bardzo ci dziękuję, Nathan.
- Dla ciebie zrobię wszystko. - pocałował mnie namiętnie.
Byłam bardzo szczęśliwa. Nadszedł czas na tort. Wyglądał smakowicie. Był z karmelową polewą. Mniam.. aż ślinka ciekła.
- No skarbie. Pomyśl życzenie. - Nathan objął mnie od tyłu.
- Nie muszę.
- Dlaczego ?
- Bo już się spełniło. - zdmuchnęłam świeczki i pocałowałam Nath'a.
- Gorzko ! Gorzko ! - krzyczał Jay.
Wszyscy zaczęli się śmiać. Zjedliśmy i tort i zaczęliśmy tańczyć. Impreza była udana. Dochodziła pierwsza w nocy, więc pora było ją zakończyć. Pożegnałam się z gośćmi i położyłam się w salonie. Byłam bardzo zmęczona. Zasnęłam.
Nagle poczułam, jak ktoś bierze mnie na ręce. Lekko otworzyłam oczy. To był Nathan. Zaniósł mnie na górę i położył na łóżku.
- Dobranoc Aniu. - pocałował mnie w czoło i skierował się do drzwi.
- Nathan. - odezwałam się.
- Tak ? - odwrócił się i podszedł do mnie.
- Dziękuję ci. Dzięki tobie to były najlepsze urodziny w moim życiu. Jesteś kochany. - pocałowałam go namiętnie.
- Kocham cię Ania. - odwzajemnił pocałunek. - A teraz, śpij. Dobranoc.
- Pa.- zasnęłam.
No to jest pierwszy rozdział drugiej części. Jak wam się podoba ? -.- Komentujcie !
Subskrybuj:
Posty (Atom)

.jpg)